Reklama

Wasze komentarze

Pokaż:
Sortuj:

Mobbing, czyli etat w piekle (253)

Wróć do artykułu
  • 28.11.2006 (10:03)
    ~Ray
    W poprzedniej pracy moja koleżanka miała takie "stresy" z kierownikiem... Ohyda. Ja sam doświadczyłem tego od mojej kierowniczki... Takie osoby budują swoją "wielkość" mieszając z błotem innych...
  • 28.11.2006 (10:16)
    ~Adgelika
    W Polsce niestety ofiary mobbingu są pozostawione same sobie. Znam przypadek osoby szykanowanej, która wygrała proces sądowy, a zaraz potem szef zwolnił ją pod byle pretekstem. Sama też jestem psychicznie dręczona i zmuszana do pracy po godzinach dla firmy za darmo, gdyż szef twierdzi, że robię to dla własnego rozwoju osobowego, więc on nie moze mi za to zapłacić.
  • ~Link sponsorowany
  • 28.11.2006 (10:22)
    ~piotr
    Dlatego trzeba walczyć o własną niezalezność (wolność) finansową. To podstawowy obowiazek i przywilej człowieka. Zdobycie jej trwa przecietnie tak od 5 do 10 lat (zależnie od okoliczności), ale potem....
    oczywiscie chodzi się do pracy, lecz przede wszystkim po to żeby się samorealizować, poznawać nieprzeciętnych ludzi, miejsca...itd.
    A i tak najciekawsze rzeczy dzieją się najczęściej po pracy
    Po prostu człowiek powinien życ "po słonecznej stronie ulicy" ot co...
  • 28.11.2006 (10:36)
    ~angel_1984
    ..co najciekawsze....w skandynawii.nie zycze tego nikomu.przez ponad miesiac gnebiona nie moge powiedziec ze jestem tak pewna siebie jak przed...samoocena spada baaardzo nisko po tym jak setki razy slyszy sie od jednej osoby jedno i to samo bez zadnego uzasadnienia.
  • 28.11.2006 (10:47)
    ~testo
    Uprzejmie proszę o odpowiedź. Czy prostytutka może oskarżyć pracodawcę o molestowanie w pracy?
  • 28.11.2006 (10:54)
    ~agnes
    Moja koleżanka wyjechała rok temu do pracy do Angli, szefowa tak ją gnoiła codziennie że dziewczyna nie wytrzymała psychicznie, chciała wziąć urlop ale tam jej go nie chcieli dać. W końcu ukradkiem z tamtąd uciekła. Ciekawi mnie czy ten przypadek mojej koleżanki jest tylko jeden, czy zdaża się to częściej?
  • 28.11.2006 (10:56)
    ~zapór
    to nie wiecie co sie robi w taich sytuacjach ???
  • 28.11.2006 (10:56)
    ~Liwia
    Jestem szefową, ostatnio parcownica .........oskarżyla mnie o mobbing bo.........1. zwrócilam jej uwagę, że źle poprawiła kosztorys, 2 przez miesiac nie wykonala prostego polecenia związanego z zapytaniem do jednej z firm o mozliwośc zawieszenia reklamy u nich w budynku,
    3 w dniu mojego urlopu bez wczesniejszego uzgodnienia była uprzejma przyjśc do pracy o 8.30 , gdyż miała ostatni dzień odebrania awiza/ nadmienie ze pracujemy od 8 do 16 a przesyłki można odbierać do 18/
    A może, czesc osób "mobbowanych" czasami wywiązywałaby sie ze swoich podstawowych obowiazków?
  • 28.11.2006 (10:59)
    ~sylwia
    psychicznie. Ciotka ja szantażuje , że jak nie zrobi utargu to nie dostanie pensji. Mimo tego , że pracuje u niej już 20 lat to dalej płaci jej 800zł podczas kiedy wszyscy robiąc to samo co ona zarabiają minimum 1200. Jak moja matka o coś się upomina to każe jej sie zwolnic jak jej się coś nie podoba. A jak zachoruje to tak ją gnębi , że nawet z 40 stopniowa gorączką musi siedzieć w pracy , bo ciotka specjalnie wtedy jedzie do domu. Robi tak strasznie na złość mojej matce , ze nie da sie tego opisać. A kiedyś jak miałamama nogę w gipsie to tak przez telefon dręczyła moją matkę , ze nawet powiedziała , że celowo moja matka sobie uszkodziła nogę , bo nie chce jej sie pracować. Dramat atcy drobni pracodawcy są najgorsi to są prymitywy , którzy mają o sobie ogromne mniemanie. A jeszcze dodam , że moja ciotka tylko by siedziała w kościele taka jest święta a wszystkich do okoła wyzywa i maltretuje psychicznie. Nie wiem jak mogę pomóc mojej mamie !!!
  • 28.11.2006 (11:06)
    ~Dr. Butz
    Tak.
  • 28.11.2006 (11:09)
    ~m.k
    A ja już w drugiej pracy przeżywam mobbing. Jak po raz pierwszy mnie to spotkało obiecywałam sobie że juz nigdy więcej.Zwolniłam się z pracy znalałzam inną w której pracuję ponad rok. Od kilku miesięcy przeżywam znowu to samo. Mam za dużo obowiązków, zostaję po godzinach za marne pieniądze, czasami wogóle nic nie dostaję. Jeśli się coś stanie źle to nie ważne kto zawinił zawsze opieprzana jestem ja. Zostają mi zlecone zadania, które powinniem szef wykonać a nie robi tego. Nie wytrzymuję nerwowo, chodzę zestresowana, nieśpię po nocach, wściekam się na najbliższych. Jestem tak zmęczona że nie mam na nic siły.
    Najgorsze jest to, że to nie szefów obwiniam za całą sytuację tylko siebie.
  • 28.11.2006 (11:24)
    ~fy
    U mnie to samo - teksty oklepane - z kierownikiem rozmawiam, jak z automatem, co to naczytał się ksiażek o manipulowaniu. Rzuca teksty wykute na blachę - między innymi takie właśnie o zdobywaniu kompetencji - powinnam dziękować, że pracuję po godzinach, inwestuję w siebie. Potem słyszę, że nie mam wyników a o awansie nie mam co marzyć. W wielkich przedsiębiorstwach trwa nieustanny wyścig szczurów, ludzie nie przebierają w środkach.
    Ja nie mogę udowodnic mobbingu, bo polega on na ignorowaniu mnie, niedoinformowywaniu i traktowaniu jak powietrze. Moje prośby, projekty itp. giną bez echa - rozmowy z przełożonymi to jak rzucanie grochem o ścianę. Najgorsze jest jednak to, że ogólna sympatia moich kolegów i koleżanek z pracy przekłada się wprost proporcjonalnie na brak jakichkolwiek pozytywnych odczuć u kierownictwa: im wiekszą sympatią darzą mnie ludzie wokół, tym bardziej gnębią kierownicy. Na razie mam tylko kłopoty ze snem i huśtawkę nastrojów - zaczynam unikać ludzi, szukam nowej pracy, ale boję się, że wszędzie jest podobnie. Przeraża mnie to.
  • 28.11.2006 (11:27)
    ~Beata
    chcesz pomóc czy kpisz??!!
  • 28.11.2006 (11:29)
    ~doni
    co?
  • 28.11.2006 (11:34)
    ~fy
    Sylwia, przyke jest to, co opisujesz. W takich sytuacjach nie jest łatwo - nie ma jednoznacznych odpowiedzi na to, co zrobić. Mam jest dorosłą osobą, jest jej ciezko radzic sobie z takimi sytuacjami, ale sama nie zmienisz jej pracy. Rozmawiaj jak najwięcej, pokaż że mozna inaczej (jeśli tylko trafisz na jakieś pozytywne przykłady). Ludzie po przekroczeniu pewnego wieku mają mniejsze szanse na zmianę pracy, bo pokutuje u nas wizerunek młodego, prężnego, po studiach i z 10 letnia praktyką. Jeśli tylko możesz to po prostu rozmawiaj i wspieraj - niech mama wie, że ma ciebie i to jest najważniejsze. Mi takie rozmowy dają wiele - nie urodziłąm sie tylko po to, żeby pracować a rodzina jest dla mnie wszystkim. Życz mamie dużo sił!.Pozdrawiam.
  • 28.11.2006 (11:40)
    ~Dagny
    Masz zbyt delikatną osobowość - w każdym nowym Twoim środowisku pracy jest to szybko wyczuwane i szef "wchodzi Ci na głowę". Musisz nad tym popracować, inaczej wszędzie będzie spotykał Cię mobbing. Musisz umieć się postawić - w pracy to trudne. Nie możesz okazywać uległości ani słabości. Musisz też znać swoją wartość, a przede wszystkim nie wolno być samemu ! Szukaj oparcia w kolegach z pracy, spoza niej i w rodzinie. W pracy musisz pokazać, że nie jesteś sama i że masz oparcie w grupie. Kiedy tylko to możliwe, przebywaj w towarzystwie innych ludzi, nigdy sama ! Gdy jesteś sama, automatycznie masz pzypisaną etykietkę, że "jesteś słaba i dlatego można Cię atakować". Miałam ten sam problem, ale poradziłam sobie z tym - to wymaga właśnie pracy nad swoją osobowością. Pozdrawiam
  • 28.11.2006 (12:17)
    ~m.k
    Pewnie masz rację, ale bycie twardym w stosunku do własnego szefa wcale nie jest proste. Złożyłam wypowiedzenie, zaproponował mi podwyżkę którą przyjełam zwłaszcza, nie chodziło mi o pieniądze ale o koordynowanie własnego projektu. Teraz pluję sobie w brodę bo nie dość że mam o wiele więcej obowiązków to pieniądzie które mi zaproponowano nijak się maja do tego co robię (ogromna odpowiedzialność - wydaję publiczne pieniądze). Najgorsze jest to że nic się nie zmieniło, atmosfera jest jeszcze gorsza bo pozostali współopracownicy sa źli, o moją podwyżkę. Problem w tym, że pracuję w stowarzyszeniu i tak naprawdę jestem jedynym pracownikiem etatowym, reszta osób które są tutaj to osoby z zarządu, które owszem kase jak najbardziej chciały by brac ale do pracy jestem tylko ja. Podjęłam decyzję odchodzę po zakończeniu mojego projektu - mój szef zareagował w taki sposób że aż się we mnie zagotowało. On ma nadzieję że mu znajdę kogoś na swoje miejsce i jeszcze na dodatek przeszkole z tego ca ja robię.
    A ja boję się, że jak znajdę kolejna prace to to się powtórzy.
  • 28.11.2006 (12:28)
    ~mariola_piecki
    W pracy mój kierownik przychodzi do mnie i klepie po tyłku albo łapie za piersi, jak zwróciłam mu uwagę że nie pozwalam na to to wezwał mnie do swego gabinetu i uderzył kilka razy po twarzy z otwartej dłoni. Potem powiedział że jestem jego małą dz..ką i mam spełniać jego polecenia bo jak nie to za bruk. Mieszkam w małej wiosce i o prace u nas trudno tylko ja pracuje bo mąż nie może nic znaleść a do miasta jest 100 km(jest tylko jeden sklep we wsi)a jak opowiedziałam dla meża o tym co zaszło to powiedział że kłamie. Ostatnio mój kierownik podczas przebierania wszedł do szatni i zrobił mi zdjęcie jak stałam w bieliźnie po czym wyszedł. Powiedziałam znów o wszystkim męzowi a on mnie uderzył w twarz i powiedział że kłamie i oczerniam Czarka. Raz powiedział żebym została i kazał mi spełniać jego seksualne wymagania , uciekłam a on zadzwonił do męża i powiedział żę mnie zwolni bo nie przyszłam do pracy. Wbiegłam do domu zaryczana a mój mąż zawiozł mnie do roboty abym przeprosiła czarka przy nim powiedziale ze ostatni raz nie przyszlam do pracy. Jestem zalamana i nie wiem co robić. Po tym zajsciu nastepnego dnia zostalam zgwalcona przez Czarka. Dał mi spokój na jakiś czas ale terazpowtarza sie to juz prawie codziennie i nie wiem co mam robic. Mąż mowi ze klamie i kaze mi milczec, dzieci ucza sie w szkole i boje sie ze strace prace nie beda mialy co jesc. Nie mam oparcia w nikim , mysle ze chce umrzez. Ale dzieci mnie trzymaja przy zyciu bo co bedzie z mymi coreczkami jak mnie zabraknie. Pragnę aby ten koszmar się skonczył ale nikt nie chce mi pomoc. dlatego zazdroszcze innym jak w pracy tylko pracuja i nikt ich nie zmusza do gwaltu
  • 28.11.2006 (12:42)
    ~G
    wstyd w takich czasach być szefem, byłem szefem ale gdzy dowiedziałem się czego wymagają moi szefowie , jak mam traktowac pracownika na dole zrezygnowałem i ciesze się z tego, jestem wolny, nigdy więcej między młotem a kowadłem.
  • 28.11.2006 (12:53)
    ~smutno mi
    że nie pracuję... po prostu boje sie odpowiedziec na ogłoszenie nawet gdy wiem że mogłabym sie nadawać - to wrecz psychoza. tak bardzo mnie zniszczył... nienawidze go, czasem budze sie w nocy zlana potem bo przypomina mi się to co przezyłam... on mi złamał duszę! tyle umiem, tak mogłabym komus pomóc w prowadzeniu firmy a tak boje się pracodawców... najgorsze że tak mnie zwichnął że przestałam wierzyć że umiem czytac i pisac...paranoja
  • przepisz kod z obrazka