Przeciągnij i upuść logo "INT" z ramki obok na ikonę strony domowej (domek)
na pasku Twojej przeglądarki.
Potwierdź wybór klikając "Tak".
Możesz to również ustawić w opcjach przeglądarki według instrukcji »
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze
Mobbing, czyli etat w piekle (253)
Wróć do artykułuoczywiscie chodzi się do pracy, lecz przede wszystkim po to żeby się samorealizować, poznawać nieprzeciętnych ludzi, miejsca...itd.
A i tak najciekawsze rzeczy dzieją się najczęściej po pracy
Po prostu człowiek powinien życ "po słonecznej stronie ulicy" ot co...
3 w dniu mojego urlopu bez wczesniejszego uzgodnienia była uprzejma przyjśc do pracy o 8.30 , gdyż miała ostatni dzień odebrania awiza/ nadmienie ze pracujemy od 8 do 16 a przesyłki można odbierać do 18/
A może, czesc osób "mobbowanych" czasami wywiązywałaby sie ze swoich podstawowych obowiazków?
Najgorsze jest to, że to nie szefów obwiniam za całą sytuację tylko siebie.
Ja nie mogę udowodnic mobbingu, bo polega on na ignorowaniu mnie, niedoinformowywaniu i traktowaniu jak powietrze. Moje prośby, projekty itp. giną bez echa - rozmowy z przełożonymi to jak rzucanie grochem o ścianę. Najgorsze jest jednak to, że ogólna sympatia moich kolegów i koleżanek z pracy przekłada się wprost proporcjonalnie na brak jakichkolwiek pozytywnych odczuć u kierownictwa: im wiekszą sympatią darzą mnie ludzie wokół, tym bardziej gnębią kierownicy. Na razie mam tylko kłopoty ze snem i huśtawkę nastrojów - zaczynam unikać ludzi, szukam nowej pracy, ale boję się, że wszędzie jest podobnie. Przeraża mnie to.
A ja boję się, że jak znajdę kolejna prace to to się powtórzy.