Adriana z Wieliczki:

Wiem co to znaczy wielka miłość, której nie straszny jest upływający czas. Nawet po 17 latach małżeństwa czułam motylki w brzuchu kiedy słyszałam jego kroki na schodach. Szczęście prysło na tydzień przed Wielkanocą 9 lat temu, kiedy mój mąż zmarł. Był czułym kochankiem, kochającym mnie mężem i dbającym o synów ojcem. Był ideałem! O wszystkim mogliśmy porozmawiać, nie było między nami spięć i konfliktów. Żadne słowa nie są w stanie opisać naszego szczęścia. Nasze dzieci mogłam bez obaw zostawić pod jego opieką były zawsze nakarmione, umyte i o odpowiedniej porze położone spać. Często wstawał rano, przygotowywał śniadanie a potem wchodził do sypialni, wzdychał głośno tak abym usłyszała i powtarzał:

Reklama

-Taaaak, muszę saaam pić kawę. Saaammmiiuutteeńńkkii!!!!

Uśmiechałam się wtedy przez sen i wstawałam, aby razem z nim wypić poranną kawę.

Po jego śmierci myślałam, że nie spotkam mężczyzny, który będzie mógł wypełnić pustkę - czytaj - dorównać mu! Wolałam być sama. Zajęłam się pracą, którą rozpoczęłam zaraz po pogrzebie (wcześniej nie pracowałam zawodowo - zajmowałam się prowadzeniem domu i może dlatego miałam tak wiele czasu dla dzieci i dla męża) i kończeniem rozpoczętej z mężem budowy domu.

Minęło 7 lat. Moi synowie zaczęli znikać w sobotnie popołudnia. Zauważyłam, że samotność zakrada się w moje życie. Zawodowo i towarzysko byłam spełniona. Praca dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Częste spotkania ze znajomymi wypełniały sobotnie popołudnia. Ale pozostawały noce i te chwile, kiedy ma się ochotę przytulić do kogoś i opowiedzieć o czymś, o czym nie opowiada się dzieciom i przyjaciołom. Obok mnie nie było mężczyzny! Ale był komputer! Nie byłam w wieku kiedy poznaje się swojego partnera na dyskotece czy w pubie. Spróbowałam więc rozejrzeć się po stronach internetowych i sprawdzić co tak naprawdę kryje się za tymi nick`ami. Setki maili, dziesiątki spotkań. Randki były różne, bardziej lub mniej interesujące. To mnie nie odpowiadał partner, to ja nie odpowiadałam jemu. Czasami nasze oczekiwania różniły się diametralnie a czasami po prostu zabrakło tej iskierki.

?Xena" zaprosiłam na kawę. Odpowiedział, że pije tylko piwo. Pomyślałam: to niech wypije swoje piwo a ja wypiję swoje. Pierwsza randka skończyła się po 7 godzinach. Następna randka i ... koniec! Myślałam, że nie zniosę dłużej jego gadulstwa! Byłam przyzwyczajona do ciszy - takie tam ?staropanieńskie" nawyki.

Mówi się, że przyjaciół poznaje się w biedzie. Ich poznaje się po dobrych radach i po wsparciu jakiego ci udzielają. Lida jest najwierniejszym przyjacielem. To ona tłumaczyła mi, dlaczego nie powinnam uciekać od mężczyzny, z którym się nie nudzę, który jest inteligentny i mądry życiowo. To dzięki niej i wytrwałości Zdzisia jesteśmy razem już 2 lata. Jest wspaniałym mężczyzną, jakże innym od mojego zmarłego męża, ale dzięki temu widzę JEGO. Mamy mnóstwo wspólnych zainteresowań. Wyciąga mnie na wycieczki rowerowe i na spacery. Wiele rzeczy robimy razem. Sprawia nam wiele radości robienie sobie małych niespodzianek. A to kwiaty, a to świeże pomidorki czy śliwki, a to smaczny obiad. Codzienne telefony. Znajomi zaczęli mówić:

- Ślicznie wyglądasz! Odmłodniałaś!!

Jego znajomi również zauważyli w nim zmiany. To nie są czary, to szczęście, które jest w nas. Takiego mężczyznę można sobie wymarzyć! Czuły, opiekuńczy, silny, wysportowany, wesoły, przystojny wszystko potrafi zrobić (obiad też ugotuje) - takiego go kocham.

Znowu brakuje mi słów aby opisać moje odczucia. Może te dwa słowa wyrażą wszystko - JESTEM SZCZĘŚLIWA!!!

Praca została nagrodzona w konkursie "Mężczyzna moich marzeń".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje