Agnieszka z Gdańska:

Moje dziecko ma w sobie trochę z aniołka i trochę z małego diabełka tyranizującego domowników wliczając w to zwierzęta domowe. Niemalże dwulatek o wyglądzie, który sugeruje jedno pytanie "A gdzie ten anioł zostawił skrzydła?" potrafi pokazać prawdziwe cechy tyrana. Próbuje zatem wymusić płaczem słodycze, możliwość pobicia szklanych lampek, krem do smarowania po telewizorze. Na próby te reaguje jak na mamę-anioła przystało: przytulam i tłumaczę dlaczego nie zgadzam się na jego zachowanie. Po chwili, choć nie zawsze, moje dziecko znów wraca do trybu anioł, zapominając o swojej drugiej naturze. Czasami śmieję się z mężem, że mój synek to anioł, który czasami ma amnezję i zapomina kim jest:)

Reklama

Praca została nagrodzona w konkursie "Mały tyran"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje