Agnieszka z Łodzi

Zakochaliśmy się w sobie jak wariaci i wtedy miłość po prostu była. Prawie siedem lat temu. Niestety, kiedy zaczyna się życie na własny rachunek, nie zawsze jest łatwo. A miłość trzeba pielęgnować.

Nigdy nie przegapiamy okazji, żeby powiedzieć sobie, że się kochamy.
Cieszymy się wzajemnie ze swoich sukcesów i smucimy po porażce.
On dba o to, bym się nie przeziębiła wychodząc z domu bez czapki.
Masuje mi zmęczone po pracy stopy.
Ja jego kark.
On wstaje w nocy do dziecka, by mnie odciążyć.
Ja robię rano śniadanie.
On zmywa naczynia po kolacji.
Przytulamy się, gdy jest źle.
On podrzuca mnie do góry, gdy jest wspaniale.
Rozmawiamy w nocy o życiu.
On wychodzi po mnie wieczorem na przystanek autobusowy.
Ja przepraszam.
On wybacza.
On zjada moje ciasta z zakalcem.
Rozumiemy się bez słów.
On myje wannę.
Ja czekam na telefon, że gdzieś dojechał.
Mój pot na skroniach podczas porodu.
Jego łzy szczęścia po.
Uśmiechamy się do siebie po przebudzeniu.
Ale też podajemy sobie w nocy lekarstwa i ozdabiamy kanapki serduszkiem z keczupu.

Reklama

Jesteśmy zawsze razem i to jest nasz wypróbowany sposób na miłość.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje