B. Spears: Narzeczony musi poczekać

Dwa tygodnie musi poczekać na odpowiedź na zaręczyny Kevin Federline, narzeczony Britney Spears. Tyle czasu potrzebuje na zastanowienie gwiazda pop. To efekt rozmowy z matką, która chyba nie jest najlepiej nastawiona do wybrańca córki.

"Pomyśl o swojej reputacji" - tak miała powiedzieć pani Lynne Spears do gwiazdy, według źródła brytyjskiego magazynu "Heat".

Reklama

"Masz moje pełne poparcie, jeśli poczekasz do końca roku ze zgodą na ślub" - dodała mama Britney. Pani Spears miała zarzuciła też córce, że dopiero jako druga dowiedziała się o zaręczynach. Wokalistka najpierw podzieliła się tą wiadomością ze swoją asystentką, a mamie odparowała: "To moje życie, pozwól mi je przeżyć".

Britney jest przekonana co do swojego wyboru, dlatego zdecydowała się odwlec przyjęcie zaręczyn tylko o dwa tygodnie. Para planuje wziąć ślub w listopadzie.

Gwiazda zdystansowała się również od pomysłów rodziców, którzy chcieli wymusić na niej podpisanie przedmałżeńskiej umowy. Sporządzenie takich dokumentów miałoby zabezpieczyć Spears przed poważnym uszczupleniem majątku w wypadku niepowodzenia małżeństwa.

Zgodnie z kalifornijskim prawem, Federline po rozwodzie miałby prawo do połowy majątku, obecnie wycenianego na około 100 milionów dolarów! Były tancerz nie zalicza się do bogaczy, podobno Britney nawet sama kupiła sobie pierścionek zaręczynowy wart 400 tysięcy dolarów.

Dowiedz się więcej na temat: spears

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje