Boję się go stracić

Mój problem polega na tym, że chyba kocham za bardzo. Do tej pory kompletnie nie układało mi się w związkach. Spotykałam egoistów, nieudaczników i tzw. chłopców, których wiecznie trzeba było ratować.

Aż poznałam jego. Dokładnie wtedy, kiedy przestałam wierzyć, że jeszcze kiedyś szczęśliwie się zakocham. Facet z moich marzeń. Nie jest idealny, czasem doprowadza mnie do szału, ale i tak cudowny. Nawet nie wiem, kiedy zakochałam się po uszy. Jest moją ostatnią myślą przed snem i pierwszą po przebudzeniu. Mam ochotę krzyczeć całemu światu, jak bardzo go kocham, tuliłabym się do niego bez końca, kiedy jest obok nie mogę go nie dotykać. Szaleję, kiedy go nie ma. Chcę z nim być do końca, już zawsze.

Reklama

Wiem, że on też mnie kocha, zrobiłby dla mnie wiele (czy wszystko to już tylko on sam może powiedzieć). Jest cierpliwy, kochający, troskliwy, czuły i jednocześnie najbardziej męski ze wszystkich facetów, jakich znam. Jestem tak szczęśliwa, że boję się, że czar w końcu pryśnie, że to wszystko się skończy, że on zniknie.

Zawsze byłam bardzo niezależna. Nawet kiedy byłam z kimś, nie umiałam i nie chciałam być z kimś "zrośnięta". A teraz czuję, że on jest moim powietrzem... Chciałabym, żeby tak zostało już zawsze, ale nie mogę wyzbyć się poczucia, że takie rzeczy to tylko na filmach...

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.

Redakcja

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje