Chodzimy już tyle lat

Tak różni, że więcej ich dzieli, niż łączy. Ona budzi się, gdy on kładzie się spać. Z charakteru dwa rogate znaki zodiaku: Baran i Koziorożec - Maria Winiarska i Wiktor Zborowski.

Jeśli chodzi o orientację seksualną mojego męża, to muszę coś wyznać. Od ponad roku zaczął sypiać z Ziutkiem. Na łóżku Wiktora leży rozłożony ręcznik, bo Ziutek nie zawsze jest czysty. Czasami mnie to wzrusza, gdy widzę ich razem leżących tak, jak kiedyś my - plecami do siebie. No cóż, Ziutek jest sporo młodszy ode mnie.

Reklama

Wzięliśmy go ze schroniska Na Paluchu, kiedy był szczeniakiem. Wiktor o nim mówi, że jest rasy "foksteriermiędzyinnymi". Ma szorstką jak dzik sierść i wygląda "łachudrowato". Oprócz Ziutka mamy jeszcze suczkę Szyszkę. Wiktor i nasze dwie córki przez 10 lat walczyli o to, żebym pokochała psy. Jako dziecko nigdy nie miałam żadnego zwierzaka w domu i było mi trudno się przełamać. Pierwsza przybłąkała się Sunia. Ona jak wszystkie domowe kobiety uwielbiała Wiktora. Gdy zeszła z tego świata, mówiłam, że po moim trupie będzie następne zwierzę w domu. No i trupa nie ma, a dwa psy są.

Teraz naprawdę nie wyobrażam sobie życia bez nich, tym bardziej że wypełniają swoją miłością pustkę po córkach. Niedawno weszliśmy z mężem w nowy etap życia. Czujemy tzw. syndrom opuszczonego gniazda. To ma jakiś urok, bo bardziej czekamy na siebie wzajemnie, ale też łączy nas tęsknota za dziewczynkami. Wspieramy je, przeżywamy ich sukcesy. Starsza Hania skończyła prawo na Uniwersytecie Warszawskim, wyszła za mąż za Brazylijczyka i przeniosła się na stałe do Fortalezy. Mały brazylijski kurort. Dwa miliony mieszkańców. Pracuje tam w branży nieruchomości. Widzimy ją, niestety, tylko dwa razy w roku. Młodsza Zosia studiuje na Akademii Teatralnej w Warszawie. Jest na trzecim roku, mieszka już osobno, ale do nas, do Konstancina, przyjeżdża w weekendy.

Przeciwności się przyciągają?

W kwietniu minęła 32., jak nazywa ją Wiktor, "bolesna" rocznica naszego ślubu. Do tego dochodzi jeszcze pięć lat "chodzenia ze sobą". Kiedyś świętowaliśmy nawet miesięcznice poznania się, zaręczyn, ślubu. A teraz, gdyby nie mama męża Hanna, która mieszka z nami i ma wspaniałą pamięć, być może zapomnielibyśmy o tym wszystkim. Nie mogę pojąć, że wytrzymaliśmy ze sobą tyle czasu, będąc przy tym tak różni. A może stało się tak dlatego, że przeciwności się przyciągają?

Mamy inne charaktery i zainteresowania.

Ja jestem skowronkiem. Uwielbiam wstawać wcześnie rano, wtedy wstępuje we mnie życie, a umysł pracuje najwydajniej. Wiktor to z kolei stuprocentowa sowa. Rano jego fotel jest jeszcze ciepły, bo do późna w nim przesiaduje. Nie można go dobudzić. Z teatru mąż wraca późno wieczorem. Ja już wtedy padam. Zazwyczaj jednak czekam z kolacją, a gdy on chce, żebym posiedziała z nim chwilę, wie, jak mnie zatrzymać. Jest małomówny, ale wtedy obiecuje, że coś mi jeszcze opowie.

Wiktor jest spokojniejszy ode mnie. Może przez to, że jest taki wysoki? Ja działam często impulsywnie. Nim pomyślę, już zrobię. Potem żałuję. Wtedy lubię pogadać o tym z mężem. On pomaga mi przeanalizować kłopotliwą sytuację i dochodzimy do jakiegoś rozsądnego wniosku.

Nie mamy cichych dni, nie obrażamy się na siebie. To strata czasu. Choć teraz, po latach, gdybyśmy się chcieli ranić, moglibyśmy to robić po mistrzowsku. Świetnie znamy swoje czułe punkty. On to Koziorożec, ja Baran. Dwa rogate znaki zodiaku, które długo na początku walczyły o miejsce w stadzie, ale po latach stwierdziły, że po co tak się szarpać. I jakoś tak idziemy dzielnie przez życie.

Dowiedz się więcej na temat: Milan Baranyk | znaki | wiktor

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje