Córki pozywają Jamesa Browna

Nie od dziś wiadomo, że James Brown jest trudnym artystą we współpracy. Nawet dla własnych dzieci. Dwie jego dorosłe córki - Deeana Brown Thomas (29 lat) i Yamma Brown Lumar (32) - wniosły przeciwko legendzie muzyki soul pozew sądowy, w którym domagają się wypłacenia im ponad miliona dolarów zaległych tantiem.

Deeana i Yamma twierdzą w pozwie, że były współkompozytorkami aż 25 piosenek ojca, a z tego tytułu do dziś nie otrzymały ani centa. Wprawdzie w czasie, gdy pisały razem z tatą piosenki, były jeszcze bardzo młode, ale to nie oznacza, że ojciec ma zgarnąć całą kasę.

Reklama

"To smutne, że musiało do tego dojść. Nie chciały załatwiać tego w ten sposób" - mówi Gregory Reed, prawnik reprezentujący przed sądem córki Jamesa Browna.

Zdaniem wielu osób, James Brown mści się w ten sposób na córkach za to, że ujawniły mediom kilka lat temu fakt, iż leczył się w klinice odwykowej z uzależnienia od środków przeciwbólowych. Po wyjściu z odwyku miał powiedzieć, że "córki nigdy nie dostaną od niego nawet centa".

Jak donosi najpoczytniejszy w Atlancie dziennik "Atlanta Journal Constitution", Leon Friedman, adwokat Jamesa Browna, skontaktował się już listownie z reprezentantem prawnym córek piosenkarza. W liście stwierdził, że Brown przyznaje, że jest winny córkom pieniądze, ale tylko 66 tysięcy dolarów.

"Jednakże pan Brown jest przygotowany na większą szczodrość i gotów jest zapłacić córkom 198 tys., jeśli tylko zrezygnują z praw autorskich na jego rzecz" - czytamy dalej w liście.

Dowiedz się więcej na temat: córki | brown | James Brown

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje