Czy pomagać innym na siłę?

Od dłuższego czasu widzę, że z moim mężem Piotrem dzieje się coś złego. Dosłownie ginie w oczach - schudł, poszarzał na twarzy. Mało tego, mąż, do niedawna gaduła, teraz zrobił się milczący.

Wraca z pracy i siedzi zamyślony, nieobecny. Widzę, że cierpi, a ja cierpię razem z nim. Bo chcę mu pomóc, ale nie wiem, jak. Wiele razy prosiłam, by mi powiedział, czy coś mu dolega, czy może ma jakieś kłopoty w pracy. Ale on za każdym razem mnie zbywa. Mówi, żebym dała mu spokój, bo nic się nie dzieje. A ja przecież gołym okiem widzę, że to nieprawda! Kocham męża, więc to oczywiste, że chcę mu pomóc. I tak mi przykro, że on mnie odtrąca, najbliższą, oddaną mu osobę. Poza tym, przychodzą mi do głowy najgorsze myśli - że mąż jest poważnie chory i może się z tego powodu załamał. Naprawdę już nie wiem, co o tym wszystkim sądzić, co robić. Tak bardzo się martwię, że sama z tych nerwów jestem już cieniem człowieka.

Reklama

Jadzia, 53 lata

Co robić w takiej sytuacji? Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Chwili dla Ciebie"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 23 (w sprzedaży od 9 czerwca br.) i na stronie:

www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Osoby na zdjęciu są modelami i nie mają nic wspólnego z opisywaną historią.

Chwila dla Ciebie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje