Dałam mu "wrotki"

Dałam mu "wrotki", odeszłam, postanowiłam zacząć nowe życie - tak forumowiczki serwisu Kobieta piszą o rozwodach, których liczba systematycznie rośnie - w 2003 roku było ich ponad 48,6 tys.

Przyczyną rozpadu większości małżeństw jest zbytnie spieszenie się z decyzja o jego zawarciu - uważacie. Według statystyk, niemal od zawsze ok. 70 proc. pozwów rozwodowych składały kobiety, bo mąż pije i bije albo zdradza.

Reklama

Na forum pojawiły się najróżniejsze żale, zarzuty pod adresem płci przeciwnej, wiele rad doświadczonych, ale i promyk, że może się udać, że może przestać boleć, że każdemu należy się "druga" szansa.

Z jednej strony "(...) można żyć obok siebie, w chłodzie i obojętności i wywiązywać się z rodzicielskich i domowych obowiązków, ale co to jest za życie. (...) można się poświęcać dla dobra dzieci i starać się być razem, no ale, jaki to ma sens? Człowiek potrzebuje spełnienia, prawdziwej miłości i przyjaźni, a nie marnej namiastki. Nawet dzieci powinny kiedyś zrozumieć, że czasem dorosłym jest lepiej żyć osobno". Co ciekawe, z perspektywy dorosłości, dzieci tych, którzy trwali dla nich w małżeństwie, w większości - różnie to tłumacząc - mówili o bezsensie takiego posunięcia.

A z drugiej strony - "zdradził mnie, nie układa nam się życie seksualne, ale tkwię w tym związku jak męczennica, a raczej jak samarytanka, która bierze odpowiedzialność za rodzinę, za jej istnienia. (...) ale zdecydowałam się na małżeństwo z pewnym człowiekiem. To powinno do czegoś zobowiązywać, inaczej ta instytucja powinna przestać istnieć..."; ale też "żadne prawo, ani ziemskie, ani boskie nie karze Ci żyć z człowiekiem, z którym tracisz poczucie własnej godności i wartości".

"(...) Dzieci można kochać, będąc w innym związku. Głównym powodem (oddalania decyzji o rozwodzie) jest strach przed utratą wszystkiego, co się dotychczas zbudowało" i "oczywiście, pieniądze". Problemem mogą być także koszty rozwodu. Na przykład, w Warszawie za poprowadzenie sprawy rozwodowej adwokat bierze przeciętnie ok. 5 tys. zł. Koszty sądowe nigdy nie są z góry znane, jako że sąd ustala wpis ostateczny, uwzględniając stan majątkowy strony obciążonej kosztami oraz rodzaj sprawy i stopień jej zawiłości. W praktyce wysokość wpisów sięga 10 tys. zł.

Dla wielu osób problemem jest nie tylko rozstanie się w sensie prawnym, ale i bycie w zgodzie z własnym sumieniem i wiarą - potrzebują do wyczyszczenia przeszłości "rozwodu" kościelnego. Nie można unieważnić małżeństwa kościelnego, a jedynie stwierdzić nieważność jego zawarcia. Należy złożyć wniosek do sądu metropolitarnego, radzą forumowicze, wskazując na przyczynę nieważności: zatajona choroba psychiczna, niewywiązywanie się z obowiązków małżeńskich, nieszczera przysięga - właściwie niemożliwe do udowodnienia.

Rozwód jest jak "obdzieranie ze skóry bez znieczulenia". Niezależnie od tego, jak szybko uda się go przeprowadzić i jak wielką ulgę czuje się "po", pozostawia blizny. Trzeba poukładać wszystko od nowa i "wpleść" w to jeszcze "eksa " - tylko 40 proc. małżeństw po rozwodzie zrywa wszelkie więzi; cała reszta musi jakoś ułożyć sposób współistnienia.

Częściej żenią się po raz drugi mężczyźni niż kobiety. Z wyników Narodowego Spisu Powszechnego z 2002 r. wynika, że rozwiedzionych kobiet jest 635,8 tys., a mężczyzn 494,2 tys. Różnica między tymi dwiema liczbami wskazuje, że przynajmniej sto kilkadziesiąt tysięcy mężczyzn ożeniło się po raz drugi, a kobiety pozostały samotne.

Nie bójcie się rozwodów, ale też nie bierzcie ich zbyt pochopnie - radzą doświadczeni forumowicze. Wszyscy są zgodni, że małżeństwo należy ratować tylko wtedy, jeżeli chętne są obie strony. Są tacy, którzy żałują ostatecznego rozstania, a decyzję o powrocie utrudnia lub wręcz uniemożliwia strach przed kolejną porażką na znanym gruncie. "Nie patrz wstecz, wejdź w nowy związek dopiero, kiedy uporasz się z żalem, bólem i cierpieniem. zamknij ten rozdział, bo w przeciwnym razie w każdym kolejnym mężczyźnie zobaczysz złego człowieka".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje