Deski z nagimi modelkami wywołują protesty

Nowe deski Burtona cieszą się niesamowitą popularnością, ale też wywołują kontrowersje w USA.

Na deskach Burtona z serii "Love" występują modelki "Playboya". Choć nie widać żadnych części ciała tradycyjnie ukrywanych jako nieprzystojne, to kobiety są nagie - i to widać!

Reklama

Pikiety przed fabrykami Burtona

Na fali powszechnego oburzenia w wielu amerykańskich miastach sprzedaż desek została zakazana. W innych sprzedaje się je osobom powyżej 18. roku życia. Oburzeni rodzice piszą listy do producenta. Jak Jeff Sprenger z Essex, który podzielił się swoimi opiniami z amerykańską telewizją CNN. - Głównym problemem z tymi deskami jest przesłanie, które firma wysyła młodym chłopakom, którzy są jej główną grupą docelową. Uczy ich traktować kobiety przedmiotowo - twierdzi. - Wyobraź sobie, ze idziesz na stok ze swoim 7-letnim dzieckiem i widzisz coś takiego - mówi Randy Rowland z Shelburne w rozmowie z Burlington FreePress. Przed biurami i fabrykami producenta odbywają się od kilku tygodni protesty.

W odpowiedzi na pełne oburzenia listy Burton wystosował oświadczenie, w którym mówi o tym, że fundamentalną zasadą jego działalności jest "wolność jednostki".

Norwescy snowboardziści na czele z Mikkelem Bangiem jadą w listopadzie na zgrupowanie do Breckenridge w USA. Ten akurat ośrodek jako pierwszy zabronił swoim pracownikom używać desek z serii "Love" pod groźbą zwolnienia. Oprócz tego zakaz wprowadziły inne centra narciarskie - Smugglers Notch w Vermont, Vail, Beaver Creek i Keystone w Colorado czy Heavenly Mountain w Kaliforni.

Produkcja będzie zwiększona

- To podwójna moralność. Moje deski wcale nie są szokujące. Nawet purytańska norweska telewizja pokazuje więcej kobiecego ciała. Nie spodziewałem się tego po Amerykanach. Przecież to oni wymyślili "Playboya". Ja wychowałem się w wolnym kraju, w którym każdy może być tym, kim chce. Wyraźnie Ameryka taka nie jest, jeżeli te deski są dla niej zbyt sexy. Biznes pornograficzny jest w USA potężny, a w Norwegii pornografia jest zabroniona. Wygląda na to, że to my jesteśmy właśnie normalni - komentował w rodzimej telewizji Mikkel Bang.

Podkreślił, że snowboard uprawiają młodzi buntownicy i razem z Veeganem osiągnęliśmy pewien ideologiczny cel. Mamy już plany na następną serię. To, co jest zabronione staje się bardziej atrakcyjne i poszukiwane. Zakazy to świetna i bezpłatna promocja dla naszego produktu, który jak zapewnił mój producent nie będzie wycofany. Wprost przeciwnie, produkcja będzie zwiększona - dodał.

- Rodzice są ze mnie dumni, a ja kocham snowboard, który składa się z luzu, miłości i rock and rolla. Jeździmy po świecie na zawody, lubimy imprezy i dziewczyny, stąd te deski. Taki jest snowboard - powiedział Bang.

Deski uzyskały najwyższe oceny magazynu "Transworld Snowboarding". W Norwegii są tak popularne, że klienci zapisują się na listy oczekujących.

na podstawie CNN/BurlingtonFreePress.com/PAP opr. ML

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje