Fala przemocy w pracy

Gwałtowne napady złości i groźby ze strony współpracowników czy szefów są coraz częściej wymienianymi przez pracowników firm obawami, z jakimi przychodzą do pracy.

Według badań przeprowadzonych w jednym z krajów Europy zachodniej na grupie 5 tys. pracowników trzecia część respondentów umieściła na liście obaw, z jakimi przychodzą do pracy, właśnie przemoc. Wprawdzie nie znalazło się to na pierwszym miejscu, ale po raz pierwszy pojawiło się w pierwszej piątce pracowniczych trosk.

Reklama

Tradycyjnie stres stanowi największy problem związanym ze zdrowiem i bezpieczeństwem, z jakim borykają się pracownicy. Bóle w kręgosłupie też należą do ważnych, lecz zatrważający jest znaczny wzrost obaw o bycie przedmiotem czyjejś agresji.

Wprawdzie indywidualne akty przemocy w miejscu pracy zdarzają się rzadko, to jednak mają miejsce. Gwałtem i przemocą - jak wszystkimi negatywnymi zachowaniami - należy i można kierować, kontrolować i redukować.

Według naukowców wściekłość może być normalną reakcją na bodźce pochodzące ze środowiska, przeróżne frustracje, jakich doznajemy na co dzień czy też być oznaką poważnych chorób. Ataki złości mogą być te ż symptomem poważnej depresji. Dr Maurizio Fava z Harvardu twierdzi, że aż 40 proc. pacjentów cierpiących na depresję przeżywa ataki złości. Jeszcze inni doświadczają ataków wściekłości po urazach mózgu. Impulsywne agresywne zachowania są również ściśle związane z neuroprzekaźnikiem zwanym serotoniną.

Naukowcy odkryli, że niektórzy agresywni pacjenci mają znacznie niższy niż inni ludzie poziom serotoniny w mózgu. Dlatego leki, takie jak prozac czy zoloft, które podnoszą poziom serotoniny, są przydatne w leczeniu agresywnych przestępców i pacjentów ze skłonnościami do nie kontrolowanych napadów furii.

Powstaje zatem pytanie, czy - skoro wściekłość jest zaprogramowana w mózgu (a zwłaszcza korze przedczołowej, odpowiedzialnej za integrację i powstrzymywanie impulsów emocjonalnych powstających w głębszych ośrodkach mózgu) - jesteśmy w stanie ją kontrolować? Jeśli jednak większość z nas ma nienaruszoną korę przedczołową tym samym nie jesteśmy zdani na łaskę impulsu. Jedynie ludzie z uszkodzeniami mózgu, którym brakuje połączeń nerwowych pozwalających kontrolować impulsy emocjonalne, mogą mieć z tym problemy.

Jak jednak reagować na problem przemocy w miejscu pracy? Na początek chyba zacząć o tym mówić i nie zaprzeczać istnieniu problemu. Informować tych, którzy z racji pełnionych funkcji są za porzadek w miejscu pracy odpowiedzialni. Może to w porę zapobiec - zdawałoby się - nieuniknionej tragedii.

Dowiedz się więcej na temat: fala

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje