Fantazja Pierwszych Dam

Leila Ben Ali była jeszcze niedawno niezbyt znaną szerokiej publiczności postacią. Od kilku dni jest na ustach wszystkich. Dzięki swej fantazji.

Leila Ben Ali w ślad za swoim mężem, byłym prezydentem Tunezji Zin el-Abidinem Ben Ali, uciekła z kraju. Wcześniej jednak z banku centralnego w Tunisie pobrała 1,5 tony złota wartej ok. 45 milionów euro. Z takim bagażem wsiadła do samolotu lecącego do Dubaju.

Reklama

Szef banku ponoć wydał złoto dopiero po interwencji małżonka Leila Ben Ali, z którym kobieta telefonicznie skontaktowała się, prosząc o interwencję. Tuż po tym, jak rządzący od 23 lat prezydent zdymisjonował premiera Mohameda Ghannouchiego a sam uciekł do Arabii Saudyjskiej, rozwścieczony tłum splądrował elegancką willę prezydenckiej pary. Leila Ben Ali zaczęła obawiać się o własne życie i również postanowiła opuścić kraj.

Według "Le Monde" Leila Ben Ali i klan, Trabelsich, z którego się wywodzi nie cieszyła się dobrą opinią wśród Tunezyjczyków, uważano ich za skorumpowanych i zamieszanych w nieczyste interesy.

Pierwsza Dama ma wyglądać jak milion dolarów

"Nigdy nie miałam trzech tysięcy par butów! Było ich tylko tysiąc sześćdziesiąt!" - miała powiedzieć Imelda Marcos. Żona filipińskiego dyktatora chętnie wyprawiała się na ekskluzywne zakupy do Europy i Stanów Zjednoczonych, podczas gdy Filipińczycy głodowali. Zawsze elegancko ubrana, z nienaganną fryzura i makijażem była nazywana azjatycką Jackie Kennedy. Po ucieczce Marcosów z Filipin w ich pałacu Malacanang znaleziono 15 futer z norek, 508 sukien, 888 torebek i 2700 par butów.

Imelda Marcos uważała, że to Pierwsza Dama powinna wyznaczać standardy. W jednym wywiadów mówiła: "Nigdy nie dostosowuj swojego stroju do biednych. Oni nie tego oczekują. Oni chcą by ich Pierwsza Dama wyglądała jak milion dolarów". Taka też starała się być.

Po śmierci męża Imelda Marcos dwukrotnie starała się o fotel prezydencki Filipin. Bezskutecznie. W 2001 r. została aresztowana i oskarżona o malwersacje finansowe, których wraz z mężem miała się dopuścić podczas rządów męża Ferdinanda Marcosa. Została uniewinniona. Choć w polityce nie udało jej się odnieść sukcesu, pozostała ikoną stylu, a wśród Filipińczyków są i tacy, zdaniem których " może i jest zła, ale jak pięknie wygląda".

"Lady Botox" prezydentem

Obecna prezydent Argentyny Cristina Fernandez de Kirchner zanim objęła urząd, była Pierwszą Damą. Ze względu na upodobanie do poprawiania urody botoxem zyskała wśród Argentyńczyków przydomek "Lady Botox", przez wielu nazywana "argentyńską Hillary Clinton", sama siebie chętniej porównuje do Evity Peron, żony argentyńskiego dyktatora, z która łączy ją nie tylko zamiłowanie do pięknych kreacji. Po zakończeniu kadencji męża o fotel prezydencki ubiegała się, z powodzeniem, jego żona. Sławę Cristina Fernandez de Kirchner zyskała właśnie dzięki zabiegom upiększającym.

Naukowiec światowej sławy

Choć edukację skończyła najprawdopodobniej na 4 klasie szkoły podstawowej, nie przeszkodziło to Elenie Ceausescu w zostaniu "naukowcem światowej sławy". Oczywiście niebagatelne znaczenie w tym awansie miała pozycja jej męża "Słońca Karpat" Nicolae. W czasach, gdy to on sprawował władzę w Rumunii, Elena otrzymała wiele nagród za osiągnięcia w dziedzinie chemii, została, m.in. doktorem honoris causa Uniwersytetu w Bolonii. I choć, podobno, została wyrzucona za ściąganie z egzaminu z chemii w studium dla dorosłych, stała się ekspertem w dziedzinie chemii polimerów. W Polsce w 1989 r. nakładem PWN ukazała się jej książka "Stereospecyficzna polimeryzacja izoprenu".

Rumuński przywódca i jego żona, podczas rządów Ceaucescu, mieli do dyspozycji pałac strzeżony przez Securitate, 39 willi, ok. 20 prezydenckich apartamentów w ambasadach na całym świecie, 9 ekskluzywnych samolotów, 3 pociągi i 3 helikoptery.

Pierwsza Dama Rumunii uwielbiała zakupy, ubierała się w najdroższych europejskich domach mody. Elena Ceausescu kochała także biżuterię.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje