In vitro - kiedy i dla kogo

W dzisiejszych czasach problem z zajściem w ciążę ma wiele par. Metoda zapłodnienia in vitro uważana jest za najbardziej skuteczną w pokonywaniu tego problemu.

Jak nie tracić czasu, kiedy i kto powinien spróbować - radził podczas czata INTERIA.PL i magazynu Samo Zdrowie dr Jarosław Niemoczyński, specjalista od leczenia niepłodności.

Reklama

- Metoda in vitro to najbardziej zaawansowana metoda leczenia niepłodności, jaką u człowieka możemy zastosować - mówi dr Niemoczyński.

- Wskazaniami do jej zastosowania są ze strony mężczyzny bardzo złe parametry nasienia, kiedy nasienie kwalifikowane przez embriologa nie nadaje się do zapłodnienia drogami naturalnymi ani do inseminacji (zapłodnienie stymulowane wewnątrz organizmu kobiety). Ze strony kobiety to po pierwsze nieudane inne metody leczenia niepłodności, czyli hormonalne, zachowawcze, leczenie inseminacjami, operacyjne, a po drugie wiek kobiety i czas trwania leczenia niepłodności.

"In vitro" to z łaciny "na szkle". Ale przyjęte tłumaczenie to "pozaustrojowo", czyli coś co się dzieje poza ustrojem człowieka. - Metoda in vitro - tłumaczy dr Jarosław Niemoczyński - polega na tym, że uzyskujemy komórki jajowe po odpowiedniej stymulacji w jajnikach, z tych jajników pobieramy je poprzez nakłucie i zapładniamy na zewnątrz ustroju, w inkubatorze plemnikami otrzymanymi od partnera. Hodowla zarodków trwa około 2 - 4 dni, po tym okresie podajemy zarodki bezpośrednio do jamy macicy, to jest już zabieg małoinwazyjny, niebolesny. Potem trzeba kilkanaście dni odczekać na efekt, czy zaczyna się rozwijać z tego ciąża czy nie. Czy zarodki się przyjęły w macicy.

Niepłodność należy stwierdzić u par, które przez okres jednego roku intensywnie i regularnie starają się o potomstwo nie stosując żadnych metod antykoncepcyjnych, a mimo to kobieta nie zachodzi w ciążę. Wtedy należy zgłosić się do lekarza pierwszego kontaktu.

- Jeżeli jednak kobieta zacznie myśleć o ciąży w wieku 34, 35 lat - dodaje dr Niemoczyński - nie ma sensu czekać roku, tylko od razu należy pójść do lekarza, który zbierze informacje, zbada ją i stwierdzi, czy może być problem. Ważne, by nie tracić czasu - zaznacza specjalista. Podobnie w przypadku przebycia ciężkich chorób, długotrwałego leczenia nie należy czekać, tylko zgłosić się do ginekologa. Takie rozmowy powinny być przeprowadzane z obojgiem małżonków. To ułatwia diagnostykę i od razu pozwala ukierunkować ją na odpowiednie tory.

Metoda ta jest dostępna dla wszystkich, którzy chcieliby z niej skorzystać, dla wszystkich potrzebujących. Jednak warto wiedzieć, że zapłodnienie in vitro kosztuje około 5,5 tys. zł, do tego trzeba dodać koszty wizyt i leki do stymulacji. - Prawdopodobieństwo powodzenia zależy od konkretnego przypadku - 25-35 proc. Próbować trzeba tyle razy, ile potrzeba - aż do skutku. Po pierwszy nieudanym zabiegu in vitro nie można sądzić, że ta metoda nie działa i z niej rezygnować. Uważa się, że nie należy wykonywać więcej niż 3, maksymalnie 4 próby w ciągu roku. Ale generalnie jest to zabieg małoinwazyjny i bezpieczny - podkreśla specjalista.

Dowiedz się więcej na temat: specjalista | problem

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje