Iwona z Warszawy:

Opowiem jak to jest.

Imponujesz mi. Jestem dumna, że mam kogoś tak dobrego, mądrego, tolerancyjnego i przystojnego u swego boku.

Reklama

Dajesz mi siłę, której nie miałam.

Czerpiesz też ze mnie siłę.

Dajesz mądrość, której potrzebuję.

Sprawiłeś, że umiem zaufać ludziom, bez obawy, że zostanę znowu rozczarowana.

Jesteś ze mną na dobre i na złe.

Nie zostawiasz mnie w potrzebie.

Jak jest źle, uśmiechasz się i mówisz - damy radę.

Z Tobą oglądam wschody i zachody słońca.

Przy Tobie zasypiam, przy Tobie się budzę.

Kochasz mnie za moje poczucie humoru i moje chimery.

Akceptujesz mnie, nie zmieniasz.

Jestem Twoją boginią po nieprzespanej nocy i najpiękniejszą osobą w towarzystwie pięknych dam.

Ale nadal odwracasz się na ulicy za innymi. Tyle razy powtarzałam, że mnie to irytuje. Ty mi wtedy tłumaczysz, że one mi nawet do pięt nie dorastają. Nie czuję zazdrości, wybieram zaufanie.

Przy mnie wydoroślałeś. Przy mnie uśpiony został Twój instynkt łowiecki. Czujesz się bezpieczny. I pewny. Siebie i mojej miłości do Ciebie.

Jesteśmy różni. Masz świra na punkcie sportu, ja czuję zakwasy po najmniejszym skłonie. Uwielbiam obserwować jak oddajesz się swojej pasji. Jesteś wtedy jak mały chłopiec.

Potrafimy przegadać całą noc, rozczarowani, że już zastał nas ranek.

Umiemy rozmawiać o tym co nas cieszy, ale i o tym co nas boli. Nie umiemy się okłamywać. Za dobrze się znamy, prawdę umiemy wyczytać sobie z oczu. Poza tym za mocno Cię szanuję, żeby Cię oszukiwać. Na obłudę nie ma czasu.

Uzupełniamy się i pokazujemy sobie nawzajem świat z własnej perspektywy.

Kochasz mnie za każdą fałdkę tłuszczu, za każdą zmarszczkę, za każdą niedoskonałość natury. To one tworzą to moje piękno. Kochasz mnie za wnętrze. Jestem Twoją kobietą. Dla Ciebie jestem jedyną kobietą. Ty sprawiasz, że kobieco się czuję.

Na Twój widok nadal przechodzi mnie dreszcz rozkoszy, którego nie wywoływał jeszcze żaden mężczyzna. Czuję się jak nieśmiała nastolatka, poznająca dopiero uczucie miłości. Nadal ze sobą flirtujemy. Uwielbiam gdy ciągle zapraszasz mnie na randki. Nasza fascynacja sobą nie osłabła. Wręcz przeciwnie.

Chcesz być moim mężczyzną w pełnym tego słowa znaczeniu. Często wciągasz brzuch, napinasz mięśnie - chcesz się mi podobać.

Dbasz też i o mnie. Staramy się ładnie wyglądać, aby potem wspólnie cieszyć się tym pięknem.

Często nie mogę uwierzyć w moje szczęście i obawiam się, że pryśnie jak miły sen. Ale Ty jednym słowem umiesz sprowadzić mnie na ziemię. Dajesz mi pewność, że będziesz przy mnie. Zawsze. A ja przy Tobie. Tworzymy całość. Prawdziwe połówki jabłka.

Razem się zestarzejemy, razem będziemy wspominać lata młodości.

Razem będziemy się obwiniać, że tak długo się mijaliśmy w życiu i że jeszcze się nie odnaleźliśmy.

Chcę przejść przez życie, trzymając Ciebie za rękę.

Podaj mi swoją dłoń.

Praca została nagrodzona w konkursie "Mężczyzna moich marzeń".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje