Jak pokonać dzieciowstręt

Jedne cenią sobie wygodne życie bez dzieci. Inne stawiają na karierę, uważając, że na ciążę jeszcze przyjdzie czas. A Polaków rodzi się coraz mniej...

Według badań Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce z roku na rok rodzi się coraz mniej dzieci. Po sześciu latach względnej równowagi, gdy liczba urodzeń trochę przewyższała liczbę zgonów, znów nadszedł czas, że więcej nas umiera, niż się rodzi. Tylko w pierwszej połowie bieżącego roku liczba Polaków zmalała o dwa tysiące. Specjaliści prognozują, że jeśli nie jest to przejściowa tendencja, już za dwadzieścia lat będzie nas o jedną czwartą mniej!

Kariera zamiast rodziny

Reklama

Małgorzata Sikorska, socjolog rodziny z Uniwersytetu Warszawskiego, uważa, że macierzyństwo przestało już być spełnieniem marzeń Polki, która ma dzisiaj o wiele wyższe aspiracje.

- Z matek i gospodyń domowych zmieniłyśmy się w odnoszące sukcesy kobiety biznesu, które zaradnością niejednokrotnie przewyższają swych mężów i partnerów - twierdzi.

Ale nie tylko kariera odciąga Polki od powiększania rodziny. Teraz nikomu nie muszą się tłumaczyć, że zamiast zmieniania pieluch wolą poświęcić się własnym pasjom. A postęp medycyny, który umożliwia już zajście w ciążę nawet po pięćdziesiątce, utrzymuje kobiety w przekonaniu, że po zrealizowaniu życiowych celów jeszcze zdążą urodzić dziecko.

Później przyjdzie pora na dziecko!

Ale dzieci jest mniej, bo zmienia się także model rodziny. Dawniej małżeństwo z trójką, czwórką dzieci nikogo nie dziwiła. Dzisiaj rodzice z dwójką wydają się bohaterami.

- Kto decyduje się na rodzicielstwo, szybko będzie zmuszony stawić czoła realiom, np. wysokim kosztom utrzymania dziecka i problemami z powrotem kobiety do aktywności zawodowej po urlopie macierzyńskim - mówi socjolog Małgorzata Sikorska. - Gdy brak miejsc w przedszkolach i żłobkach, opiekunki są drogie, a babcie nie chcą niańczyć wnuków za darmo, bo zazwyczaj same muszą dorobić do emerytury, młode matki stają przed koniecznością zostania w domu do dnia, aż dzieci pójdą do szkoły. A teraz może być jeszcze gorzej, ponieważ widmo zbliżającego się kryzysu i rządowa zapowiedź zniesienia ulg prorodzinnych również nie sprzyjają decyzji o posiadaniu dzieci.

Ale wiele kobiet odkłada ciążę nie z obawy o utratę pracy, lecz bojąc się, że dziecko zmieni ich spokojne życie w koszmar.

- Nie musi ono zwiastować kryzysu w związku - mówi psycholog Joanna Wrześniowska z portalu www.pracowniarównowagi.pl. - Prawdą jest jednak, że pojawienie się noworodka wywraca świat do góry nogami. Słodki maluszek oznacza nie tylko piękne chwile, ale przede wszystkim ciągłe zmęczenie i stres. Dlatego zanim pojawi się dziecko, warto przyjrzeć się, jak radzą sobie w tej sytuacji nasi znajomi. To pomoże się przygotować na trudne chwile, które na pewno nadejdą.

Kto zapracuje na twą emeryturę?

Biorąc pod uwagę powyższe, trudno się dziwić Polkom, że nie palą się do rodzenia dzieci. 31-letniej Wrocławiance Karolinie Wlaźniak też nie śpieszy się do pieluch.

- Dwa lata temu wyszłam za mąż - wyjaśnia. - Chcę korzystać z życia i nacieszyć się tym, że jesteśmy z mężem razem. Dzieci mogą się urodzić za kilka lat.

Aleksandra Łuczak, 35- latka z Gdańska może by się zdecydowała zajść w ciążę, ale... do tej pory nie spotkała mężczyzny, który nadawałby się na ojca. - Nie ja jedna nie mam jeszcze dziecka - podkreśla. - Wiele moich zamężnych przyjaciółek również świadomie odkłada macierzyństwo na przyszłość.

Niestety, zmniejszająca się liczba urodzeń oznacza poważne konsekwencje dla przyszłości wszystkich Polaków. Mniej małych dzieci dzisiaj to jutro starzejące się społeczeństwo, wyludniający się kraj i zapowiedź sytuacji, w której nie będzie komu zarabiać na utrzymanie rosnącej liczby emerytów.

- Polski system emerytalny opiera się przede wszystkim na tym, że obecnie pracujący ze swoich podatków utrzymują liczną rzeszę emerytów. Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że aż czterech pracowników zapewnia środki finansowe dla jednego emeryta. Ale z prognoz wynika, że za 20, może 30 lat jednego emeryta będą w Polsce utrzymywały już tylko dwie pracujące osoby.

Co to oznacza? To, że dzisiejsi 40-latkowie o przyzwoitej emeryturze z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych mogą raczej zapomnieć. Bo świadczenia z pewnością będą dużo niższe od obecnych, które i tak nie wystarczają na zaspokojenie podstawowych potrzeb emerytów.

- Nie ma co się łudzić, że wydłużenie wieku emerytalnego zmieni tę sytuację - uważą Jacek Treumann, specjalista w dziedzinie finansów, członek zarządu Toarzystwa Funduszy Inwestycyjnych Legg Mason. - Dlatego trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i założyć w banku nieopodatkowane indywidualne konto emerytalne, na którym będziemy zbierać oszczędności na jesień życia. To najrozsądniejsze zabezpieczenie na ciężkie czasy, które wobec niechęci Polek do rodzenia dzieci nieuchronnie nadejdą.

Agnieszka Pacuła

Dowiedz się więcej na temat: dzieci | macierzyństwo | rodzina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje