Justyna z Zawiercia:

Moja milosc odnalazlam dopiero w Londynie. Przyjechalam tutaj razem z chlopakiem, ktorego juz powoli przestawalam kochac. Moja milosc do niego byla coraz slabsza, a raczej w ogole jej nie bylo. Pewnego dnia moj szef zaproponowal mi dodatkowa, dorywcza prace. Zgodzilam sie.Mial po mnie ktos przyjechac i zawiezc mnie na miejsce. I to byl wlasnie on. Ben. Jak sie pozniej okazalo moja wielka milosc. Ale wtedy jeszcze tego nie wiedzialam. Nie zwrocilam wtedy na niego uwagi. Ani poznij tez. Druga moja dorywcza praca polegala na posprzataniu mieszkania, jak sie pozniej okazalo to bylo JEGO mieszkanie. Kiedy zadzwonil do mnie po raz trzeci proponujac prace niechetnie, ale sie zgodzilam. Potem zalowalam. Bo mnie oklamal. Chcial po prostu isc ze mna na kawe, zwykla randka. Stwierdzil, ze jakby mi powiedzial ze chce sie ze mna umowic odmowilabym mu. I mialby racje...Poczatkowo bylam wsciekla, ale nie wiem czemu zgodzilam sie z nim umowic na nastepny dzien. A potem byl nastepny, nastepny...Rozstalam sie z moim chlopakiem i zaryzykowalam zwiazek z kims o calkiem innej kulturze, obyczajach. Dodam,ze Ben pochodzi z Finlandii.Ryzyko sie oplacilo. Jestesmy juz razem 6 miesiecy...6 cudownym miesiecy.Dawno nie czulam sie tam wspaniale jak w jego obecnosci. Nasza milosc wciaz kwitnie i mam nadzieje ze przetrwa wszytsko. Nawiazujac do tematu konkursu okazuje sie, ze w zasadzie to on mnie w jakis sposob poderwal...Milosc mozna znalezc w kazdym zakatku swiata...

Reklama

Praca została nagrodzona w konkursie "Poderwałam go"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje