Katarzyna z Czarnocina:

Mam 21 lat, studiuję na przyszłościowym kierunku, wiem, co chcę w życiu robić, mam kochających rodziców, siostrę, wspaniałego chłopaka i mnóstwo znajomych. Z całą pewnością jestem szczęśliwa. BARDZO! I kocham swoje życie!

Reklama

Dla mnie szczęście to miłość, przyjaźń, dobrobyt, samorealizacja, akceptacja samej siebie, świadomość tego, co robię. Jestem szczęśliwa, ponieważ żyję, ponieważ mogę dążyć do tego, do czego chcę dążyć i mogę osiągać... Sięgać po największe trofea. Szczęściem jest wiara we wspaniały dzień dzisiejszy, lepsze jutro i nadzieja. Szczęście to jest coś, o co się trzeba starać, stwarzać odpowiednie warunki, aby zagościło w naszym życiu.

Myślicie, że ja dostałam swoje szczęście podane na tacy, ładnie zapakowane i ze wspaniałą dedykacją: "na resztę życia"??? Przedstawię się więc inaczej:

Mam 21 lat, jestem przewlekle chora i na tę chorobę nie wynaleziono jeszcze leku;( Często ląduję w szpitalu... Cierpię. To czasami bardzo boli i utrudnia życie. Ze względu na chorobę nie mogę studiować tego, o czym zawsze marzyłam; moi rodzice nie popierają niczego, co robię, bo w ich mniemaniu odchylam się od pionu; moja siostra zupełnie mnie nie rozumie; mam chłopaka, z którym bardzo rzadko się widuję i znajomych, lecz niewielu przyjaciół.

Ale ja jestem SZCZĘŚLIWA! Szczęście odnalazłam w sobie... To jest taka szalona wola życia - byłam bliska śmierci, lecz podjęłam się walki o życie mając na uwadze wyłącznie wygraną. Płynę pod prąd, a to mnie wzmacnia, dodaje siły i przynosi wiele satysfakcji oraz wszechogarniającego szczęścia. Nie daję się unieść prądowi - przecież buduję swoje szczęście! Werze, naprawdę wierze w siebie!

Praca została nagrodzona w konkursie "Wtedy odnalazłam szczęście"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje