Kim jest ten facet w wypłowiałej koszulce?

Czwarty fragment najnowszej książki Paulo Coelho "Zwycięzca jest sam".

- Kim jest ten facet w wypłowiałej koszulce? - pyta, pokazując wzrokiem sąsiedni stolik.

Reklama

- Javits Wild. Ważna figura.

Świetnie. Po kimś tak mało znaczącym, jak dziewczyna z plaży, Javits będzie idealny - może nie tyle sławny, co ważny. Jeden z tych, co decydują, kto znajdzie się w świetle jupiterów. Nie dba o swój wygląd, bo dobrze wie, ile jest wart. Pociąga za sznurki, a marionetkom się wydaje, że należą do najbardziej uprzywilejowanych ludzi na świecie. Aż pewnego dnia z jakiegoś powodu uzna, że czas przeciąć sznurki, a wtedy kukiełki padają bez życia.

Niewątpliwie należy do Superklasy. Co znaczy, że ota-czają go fałszywi przyjaciele i wielu wrogów.

- Jeszcze jedno pytanie. Czy uważasz, że to w porządku niszczyć światy w imię wielkiej miłości?

Kelner śmieje się.

- Pan jest Bogiem, czy może gejem?

- Ani jednym, ani drugim. W każdym razie dziękuję za odpowiedź.

Popełnił błąd. Nie powinien był zadawać tego pytania. Po pierwsze nie potrzebuje niczyjej aprobaty dla swoich poczynań. Ponieważ każdego czeka kiedyś śmierć. Dlaczegóż niektórzy nie mieliby umierać w imię wielkich celów? Tak się dzieje od zarania dziejów. Mężczyźni poświęcali się, żeby wykarmić swoje plemię, dziewice składano na ołtarzu, żeby przebłagać smoki i bogów. Po drugie, nie powinien zwracać na siebie uwagi, a więc niepotrzebnie dał do zro-zumienia kelnerowi, że interesuje go mężczyzna przy są-siednim stoliku.

Kelner na pewno szybko zapomni, ale po co bezsensownie ryzykować. Tłumaczy sobie, że podczas takich imprez zain-teresowanie innymi ludźmi jest czymś naturalnym. Tak jak normalnym jest płacenie za takie informacje. Robił to setki razy w restauracjach w różnych zakątkach świata. Na pewno i o niego nieraz nagabywano kelnerów. Kelnerzy przywykli do otrzymywania napiwków za informacje o go-ściach, za lepszy stolik, za dyskretne podanie liściku. Więcej, oczekują takiej nagrody za swoje usługi.

Nie, kelner z pewnością o wszystkim zapomni. A to zna-czy, że Igor ma już swoją następną ofiarę. Jeżeli mu się uda i jeżeli policja przesłucha kelnera, ten powie tylko, że ktoś go zapytał, czy dopuszczalne jest unicestwianie światów w imię wielkiej miłości. Może nawet tyle nie za-pamięta. Na pytanie: "Jak wyglądał?", odpowie: "Nie przyglądałem mu się. Pamiętam tylko, że powiedział, że nie jest gejem". Stróże prawa nieraz mieli do czynienia z francuskimi intelektualistami, którzy przesiadują po barach, gdzie wymyślają dziwaczne teorie, na przykład na temat socjologii festiwali filmowych. I zrezygnują z dalszych poszukiwań.

Coś go jednak wciąż niepokoiło.

Imię. Imiona.

Zabijał już wcześniej - z błogosławieństwem własnej oj-czyzny. Nie umie powiedzieć, ilu zabił, nie widział ich twarzy i nie znał ich imion. Ponieważ poznanie imienia oznacza, że masz do czynienia z istotą ludzką, a nie z wrogiem. Imię nadaje człowiekowi jedyną w swoim rodzaju osobowość, która ma przeszłość i przyszłość, przodków i, być może, potomków, która przeżyła swoje upadki i wzloty. Człowiek to imię. Jest dumny ze swego imienia, w ciągu całego życia powtarza je miliony razy, utożsamiając się z nim. To pierwsze słowo, którego uczymy się po "mama" i "tata".

Olivia. Javits. Igor. Ewa.

Jednak duch nie ma imienia. Jest czystą prawdą, która mieszka w ciele przez jakiś czas i pewnego dnia je opusz-cza. Kiedy dusza staje przed sądem bożym, Bóg jej nie zapyta o imię. Bóg zapyta: "Kochałaś za życia?" Bo co sta-nowi esencję życia? Zdolność do miłości, a nie imiona w paszportach, dowodach osobistych, na identyfikatorach czy wizytówkach. Wielcy mistycy zmieniali swoje imiona, a niekiedy porzucali je na zawsze. Pytany o imię, Jan Chrzciciel powiedział tylko: "Jestem głosem wołającego na pustyni". Kiedy trafił na swojego następcę w kościele, Jezus zamienił imię Szymona, którym tamten posługiwał się przez całe życie, i nazwał go Piotrem. A kiedy Mojżesz zapytał Boga o imię, usłyszał w odpowiedzi: "Jam jest".

Może powinien poszukać innej ofiary. Wystarczy jedna, którą poznał z imienia: Olivia. Czuje jednak, że nie powinien się wycofywać. Postanawia tylko nie odkrywać imie-nia następnego świata, który zamierza unicestwić. Nie cofnie się, bo chce oddać sprawiedliwość ubogiej dziew-czynie z plaży, bezbronnej, kruchej ofierze. Nowe zadanie - spocony pseudoatleta z trefionymi włosami, typ o znu-dzonym spojrzeniu i niemal nieograniczonej władzy - będzie znacznie trudniejsze. Mężczyźni w garniturach są nie tylko jego pomocnikami. Zauważył, że co jakiś czas omia-tają wzrokiem namiot i rejestrują wszystko, co się wokół dzieje. Jeżeli chce być godny Ewy i sprawiedliwy wobec Olivii, musi wykazać się odwagą.

Zostawia rurkę w szklance soku. Powoli ściągają goście. Trzeba poczekać, aż zrobi się ścisk. To nie powinno trwać długo. Nie brał pod uwagę, że przyjdzie mu dokonać dzieła w biały dzień w samym środku bulwaru Croisette. Nie wie jeszcze, jak się za to zabrać. Coś mu jednak mówi, że to idealne miejsce.

Nie myśli już o ubogiej dziewczynie z plaży; adrenalina przenika do jego krwi, serce bije coraz szybciej, jest podniecony i szczęśliwy.

Javits Wild nie siedziałby tu tylko po to, żeby zjeść i napić się za darmo, bo bywa na tysiącach takich imprez. Przyszedł tu dla kogoś albo z jakiegoś konkretnego powodu.

To coś, lub ten ktoś, z całą pewnością będzie najlepszym alibi Igora.

Pierwszy fragment książki

Drugi fragment książki

Trzeci fragment książki

Wydawnictwo Drzewo Babel
Dowiedz się więcej na temat: kelner | imiona | fragment | książki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje