Kinga z Rybnika:

I zawiał mocny, porywisty, zimny wiatr?

wiatr, który zgasił płomień mojej starej czerwonej świeczki. Wtuliłam się wtedy w skrawek białej ściany i zmrużyłam lekko oczy. W oddali słyszałam piękne dźwięki, wijący się pośród mgły głos.

Reklama

Zgubiłam się w szarej zawiesinie, nie wiedzieć dlaczego szłam dalej i dalej, już nawet nie było mi zimno, wręcz przeciwnie bardzo ciepło, nie dusiłam się oparami, nie parzyłam się płonącymi pokrzywami, po prostu szłam z codzienności w codzienność...

I usłyszałam znów ten piękny głos, tym razem zrozumiałam słowa, i poczułam muśnięcie ust na swoim nosku.

Jest mym wybawieniem w granatowej nocy, przewodnikiem gdy nie znam szlaku, moim wschodem, zachodem, północą i południem, mym cieplutkim kocykiem w chłodne wieczory, mym powietrzem, moim oddechem, wodą, ogniem, żarem, lodem. Przenikamy przez swoje dusze niczym morskie kwiaty na dnie oceanu, znające najśmielsze zakamarki, tajemnice, ale równocześnie dbamy

o zapewnienie sobie wewnętrznej wolności.

Czasem lubi krzyczeć i marudzić, gdy tylko wejdzie w próg, pyta się o obiad, często prosi o kawę, czasem przychodzi późną nocą, nie lubi robić prania ani prasować, ale gdy zagląda do garnków to całuje mnie w ramie, gdy przynoszę kawkę uśmiecha się w podzięce, a przed snem daje buziaka w czółko. I nawet czasem się zdarzy, że gdy się budzę mam już śniadanko. Nie zawsze ubiera krawaty, które mu kupię, nie mogę czytać jego notatek, ani używać jego golarki, czasem zapomni mnie pocałować na "do widzenia", ale za to mogę chodzić w jego za dużych dla mnie bluzach, mogę podkradać mu skarpetki, i śmiać się z Niego gdy popełni gafę?

I właśnie taki jest, ten mój Mężczyzna, z którym walczę o przetrwanie, o dobro, o przyszłość,

z którym kładę się spać i obok, którego się budzę każdego dnia?

Także... nie mogłabym sobie wymarzyć lepszego.

Tekst jest pracą nagrodzoną w konkursie "Mężczyzna moich marzeń"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje