Kobieca, znaczy jaka?

W mojej szafie stoi różowe pudełko przewiązane wstążką. Mieszka w nim mapa mojej kobiecości. Zaglądam tam czasem, by dorzucić nowy drobiazg, albo żeby tylko popatrzeć lub dotknąć pamiątek.

Na samym dnie leży różowy sweterek w kwiatki. Jest tak mały, że dziś mogłaby go nosić tylko lalka. Dwadzieścia sześć lat temu w tym maciupkim sweterku rodzice przywieźli ze szpitala maleńką kobietkę. Umiałam wtedy tylko spać i jeść. Moczyłam tony pieluch. A jednak już wtedy kiełkowała we mnie kobiecość. Kobiecość, którą moja rodzina otuliła dziewczęcym sweterkiem.

Reklama

Obok sweterka leży moja pierwsza wstążka. Jest zielona jak oczy kota. Pasowała podbno do moich lakierek. Dziś nie ma już tych butków, ale jest wspomnienie małej kobietki z zieloną wstążką, pielęgnowane czule przez mamę i babcię. Wstążka oplata czule ręcznie wypisany rachunek z kawiarni. Na kawałku kratkowanej kartki ktoś zapisał słowa "tonic i ciastko dla prawdziwej damy". Prawdziwa dama podkreślona grubą kreską.

Mój tato zawsze wspomina z uśmiechem jak będąc czteroletnią dziewczynką poprosiłam kelnerkę o "zestaw dla prawdziwej damy". Dostałam tonic i ciastko, a tato pamiątkowy rachunek. Przechowujemy go do tej pory.

W moim różowym pudełku leżą jeszcze moje pierwsze korale. Małe okrągłe lusterko czarno-białą fotografią kota na odwrocie, które znalazłam kiedyś pod choinką. Pół centymetra pierwszej, bezbarwnej pomadki, przywiezionej przez dziadka z delegacji do Belgii.

W moim pudełku kobiecości leży kilka płatków pierwszego kwiata zerwanego dla mnie przez pierwszego chłopaka. Liść z pierwszego spaceru we dwoje. Bilet wejściowy na pierwszą potańcówkę...

Patyk od lizaka podarowanego przez kolegów z klasy na Dzień Kobiet. Pierwsze cieńkie rajstopy, pełne dziur, od kamieni które wpadały do koślawo noszonych bucików.

Róża ze studniówki...

Miłosny liścik... Wiersz... Flakonik po pierwszych perfumach...

Mam też kopertę przedmiotów, których nikomu jeszcze nigdy nie pokazałam - pusty listek po pierwszych tabletkach antykoncepcyjnych, pierwszą receptę od ginekologa, pierwszy biustonosz w rozmiarze zero:)

Niedawno do mojej kolekcji dołączył test ciążowy, a potem paseczek, mocowany w szpitalu na dłoniach niemowlaków.

Kilka tygodni temu włożyłam do pudełka czerwone serduszko, namalowane troche krzywo, przez mojego synka z okazji Dnia Matki.

Moje różowe pudełko ma jeszcze sporo wolnego miejsca. Dzisiaj schowałam do niego szyszki, podarowane mi przez mojego mężczyzne podczas spaceru po lesie. I dwa suszone kwiaty, zostawione na moim biurku przez kogoś z moich współpracowników.

Jaki symbol mijającego czasu i mojej zmieniającej się, dojrzewającej i piękniejącej wraz ze mną kobiecości dołożę jutro? Odpowiedź na tę zagadkę zna tylko czas...

Jestem kobietą od dnia narodzin i będę nią do dnia mojej śmierci. Nie umiała bym być nikim innym... Nie chciała bym być nikim innym!

Tekst jest pracą konkursową na temat "Kobieca, znaczy jaka...".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje