Kobiece poświęcenia

Strasznie się dla tych facetów poświęcamy. Do takiego wniosku udało mi się dojść siedząc na fotelu u fryzjera, wyglądając jak połączenia R2D2 z Jar Jar Binksem.

Sreberka jakieś na głowie, kolorowe ciapki na twarzy - i niech mi któraś wmówi, że robi to, żeby sobie poprawić samopoczucie. Może to i na dobry humor działa, ale dopiero jak wyjdziesz na ulicę i trzech się za Tobą obejrzy.

Reklama

Z tego samego powodu chodzą po świecie masochistki, które dają sobie depilować nogi woskiem, nurzać się w borowinach i wyrabiać jakieś dziwne rzeczy na twarzy. Nie wspominając już o tych, które pozwalają chirurgom plastycznym ściągać sobie skórę z twarzy tylko po to, żeby policzki były bardziej wydatne.

W każdym razie spędzamy w salonach kosmetycznych i na zajęciach aerobiku setki godzin, inne setki na to wydajemy i ciągle nam się wydaje, że to za mało. Nie możemy jednak powiedzieć, że idzie to na marne. Najlepszym dowodem będzie Dzień Kobiet - zgadzamy się, że komunistyczne święto - ale przynajmniej wtedy naszemu mężczyźnie i kolegom z pracy udaje się nie zapomnieć o kwiatku (choć czasami trafiają się wyjątki...).

Jedno jest pewnie - gdyby wizja twórców "Seksmisji" weszła kiedykolwiek z życie i na świecie zabrakłoby mężczyzn, wszystkie kobiety chodziłyby w podartych łachach, byłyby grube, z krzaczastymi brwiami a la Frida i gąszczem włosów na nogach.

Eks-blondynka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje