Kocha ale własną matkę

Jesteśmy młodym małżeństwem. Kochamy się i staramy o dziecko. Nie wiadomo czy kiedykolwiek urodzę, lekarz mówi że to byłby to cud.

Problemem jest teściowa, która uważa, że jej syn popełnił błąd, że powinien mieć kobietę, która bez problemu zajdzie w ciążę i urodzi mu dziecko.

Reklama

Teściowa przy synu stara się być miła dla mnie, ale gdy zostajemy same, rozpoczyna temat wnuków i nieudanych małżeństwach. Udaje czułą matkę, która nie potrafi pogodzić się z faktem, że jej syn jest ze mną szczęśliwy.

Widze w jej spojrzeniu, że nie znosi mnie, bo nie mogę dać jej synowi potomstwa.

To boli bardzo, chce dziecka najbardziej na świecie, zaś moja teściowa wcale nie ułatwia mi tej sytuacji, która jest dla mnie koszmarem. Kocham męża, to cudowny człowiek, i naprawdę chce dać mu dziecko.

Po remoncie mieszkania zamieszkamy u męża i jego matki. Nie chce tego, ale to jedyna szansa byśmy byli razem.

Czuje niechęć, bo ona widzi we mnie tylko maszynę do rodzenia dzieci, i przez ten pryzmat mnie postrzega.

Mąż uważa, że ma dług wobec matki i powinien otoczyć ją opieką.

Szanuję teściową, że ma tak wspaniałego syna i chyba tylko za to...

Nie potrafię jej polubić i chyba nigdy nie będę umiała.

Mam wrażenie,że teściowa ma ograniczone myślenie, i nigdy się nie zmieni, choćby ze względu na wiek, ponad 70 lat a mieszkanie z nią pod jednym dachem wcale nie polepszy panującej sytuacji.

Czy jestem złym człowiekiem bo jej nie lubię? Czy powinnam się rozwieść? Sama nie wiem co robić...

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.

Redakcja

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Dowiedz się więcej na temat: dziecko

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje