Kocha, nie kocha...

Spotykałam się z chłopakiem, który jest w związku od 3 lat. Na początku była to zwykła przyjaźń. Nigdy nie dopuszczałam myśli, że kiedykolwiek moglibyśmy być razem.

Stało się jednak inaczej, ponieważ on się we mnie zakochał. Długo się przygotowywał do chwili, w której miał skończyć się jego związek, pomimo braku mojej gwarancji, że kiedyś będziemy razem. Zerwał z nią a ona wpadła w depresje. Próbowałam zbudować związek na nieszczęściu innych... Pokłóciliśmy się, po 2 tygodniach dowiedziałam się, że do niej wrócił. Twierdził, że kocha mnie ale nie może patrzeć na łzy tamtej. Nasz kontakt się urwał. Po 2 miesiącach uświadomiłam sobie, że go kocham i postanowiłam zawalczyć. Zaczęły się deklaracje. Miłość na całe życie. Tryb studiów tamtej dziewczyny umożliwiał nam kontakt przez cały tydzień. W weekendy spotykał się z nią. Po niedługim czasie zdecydował się odejść od niej. Twierdził, że jeszcze nigdy nikogo nie kochał, tak jak mnie.

Reklama

Poszłam z nim do łóżka, sielanka nie trwała jednak długo... Doszedł do wniosku, że chce dzielić szczęście z tamtą. Jestem załamana, ponieważ nie potrafię bez niego żyć! Proszę o radę!

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.

Redakcja

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje