Koniec roku to czas polowania na mężów

Gdy do Libanu na okres wakacyjny wracają emigranci, młode kobiety wyruszają na łowy w poszukiwaniu "lakta" - idealnej partii. Liczebnie jest ich zdecydowanie więcej, dlatego dziewczyny są podobno naprawdę zdesperowane.

Młodzi Libańczycy w poszukiwaniu lepszej pracy emigrują za granicę. Proces ten szczególnie nasilił się po walkach Hezbollahu z Izraelem w 2006 roku. Szacuje się, że w tym 4-milionowym kraju na każdego młodego mężczyznę przypada pięć młodych kobiet. - Koniec grudnia to czas, gdy mężczyźni przyjeżdżają na wakacje, a kobiety wyruszają na łowy. Mamy poważny problem demograficzny i młoda kobieta musi pokonać dużą konkurencję - mówi Samir Khalaf, profesor socjologii na Uniwersytecie Amerykańskim w Bejrucie.

Reklama

W tym roku muzułmańskie święta Eid al-Adha wypadły w okolicy chrześcijańskiego Bożego Narodzenia, więc liczba emigrantów wracających na wakacje kraju jest większa niż zwykle.

- Rywalizacja polega na złapaniu "lakta". Tym terminem określa się tutaj młodych mężczyzn, którzy studiują i pracują za granicą, mają dobre perspektywy i nie są jeszcze żonaci - opowiada Khalaf.

27-letni Alaa Manasski spełnia te wymagania. Jest biznesmenem na stałe mieszkającym w Katarze i właśnie przyjechał do Bejrutu, żeby spędzić święta z rodziną. - Nie ma zbyt wielu facetów, więc naprawdę możesz przebierać - twierdzi Manasski, który sam niedawno "badał" tę kwestię w jednym z popularnych klubów nocnych Bejrutu.

- Problem jest taki, że dziewczyny oczekują od razu poważnego związku. A miesiąc później już chcą za ciebie wyjść. Szczególnie, jeśli wiedzą, że mieszkasz w jednym z emiratów nad Zatoką Perską. Spotykam wiele kobiet, ale jestem młody i nie chcę się jeszcze żenić. Jednak, jak się zdecyduję, moja wybranka na pewno będzie pochodzić z Libanu - mówi Alaa.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje