Krok w dojrzałość

Na każdym etapie życia przydarza się coś, co warto docenić. Dojrzewając, trzeba przestać myśleć o sobie jako o dziewczynie, pielęgnować w sobie interesującą kobietę - radzi Joanna Zapała, psycholog z Centrum Psychoterapii Integralnej w Poznaniu.

Pierwsza zmarszczka bywa przyczyną paniki. Dlaczego tak trudno akceptować upływ czasu?
Joanna Zapała: Same pielęgnujemy przekonania, które podkopują samoakceptację. Wierzymy, że powinnyśmy być niezmiennie młode i piękne. A natura zawsze będzie robić swoje, czy się nam to podoba, czy nie. Kult młodości obecny w naszej kulturze sprawia, że nie akceptujemy progów, etapów. Powoduje, że przez całe życie tęsknimy. Gdy jesteśmy nastolatkami, chcemy mieć przywileje dorosłości, być wolni, niezależni, stawiać na swoim. Jako dorośli chcemy za wszelką cenę zatrzymać młodość, świeży wygląd i beztroski styl życia. Nigdy nie żyjemy "tu i teraz". Nie akceptujemy tego, co w danym momencie ofiarowuje nam życie.

Reklama

Trudno akceptować odkrycie, które boli: zmieniłam się, mężczyźni przestali oglądać się za mną.
Inne nie musi oznaczać: gorsze. Nie podobam się już młodszym mężczyznom? Ale rówieśnikom i starszym - tak. Jestem znudzona pracą, otoczeniem? To nie znaczy, że zardzewiałam. Może mam potrzebę twórczej zmiany? W baśni Andersena Królowa Śniegu na początku historii diabeł tworzy wypaczone lustro i każdy, kto w nie zerka, nie widzi swojego prawdziwego odbicia, lecz fałszywy i brzydki obraz.

Podobnie dzieje się, kiedy kobieta patrzy na siebie przez pryzmat swoich wad, niedoskonałości i defektów. Osłabia poczucie własnej wartości bez pomocy diabelskiej sztuczki, bo na pierwszym planie widzi to, czego w sobie nie lubi. Tymczasem o wiele zdrowiej jest popatrzeć na swoje odbicie i dostrzec, że niektóre zmarszczki dodają twarzy wyrazistości, sprawiają, że wygląda się interesująco - choć już nie tak młodo.

To chyba trudne: zauważyć dobre strony dojrzałości. Samoakceptacja musi wygrać z samokrytyką.
Dobrze jest zdjąć czarne okulary i łowić sygnały pozytywne. Szczere informacje, które płyną do nas od naszych bliskich: "świetnie wyglądasz", "ależ wypiękniałaś na tym urlopie" - odczytywać optymistycznie, chociaż mamy pokusę widzenia siebie inaczej. Jeśli nasza samoocena się zmieni, jeśli przekonamy się, że w tych dłuższych spódnicach, na które zamieniłyśmy mini, właściwie nam ładniej, wyzwolimy w sobie pozytywne emocje. Zmienią się nasze zachowania - poczujemy się atrakcyjniejsze, a przez to znowu możemy zacząć skupiać na sobie pełen uznania wzrok ludzi, na których nam zależy. Zadowolony z życia człowiek ma inny wyraz twarzy, inaczej mówi, inaczej się rusza. Klucz do zachowania młodości mamy we własnych rękach.

Rozmawiała Agnieszka Litorowicz-Siegert

Dowiedz się więcej na temat: dojrzałość

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje