Kusicielki z Montparnasse

Niezamężne, świadome własnej seksualności i aktywnie walczące o swoje prawa. Nie jest to wyłącznie charakterystyka współczesnych kobiet, ale także mieszkanek XIX wiecznego Paryża.

Na przełomie XIX i XX wieku Montparnasse, jedna z najsławniejszych europejskich dzielnic przyciągała malarzy i fotografików, uznawanych dziś za największych artystów tamtych czasów. Malarzom, którzy zerwali z dotychczasowymi ograniczeniami, potrzebne były modelki skłonne do nieskrępowanego pozowania nago.
Powszechnie uważa się, że kobiety te były prostytutkami, co mija się z prawdą. Często ramię w ramię z odważnymi artystami stały, równie odważne i chętne do przełamywania tabu, kobiety, nie mające nic wspólnego z najstarszym zawodem świata. Jednymi z najsławniejszych były Suzanne Valadon i Kiki de Montparnasse.

Reklama

Grunt to doświadczenie
Maria Klementyna Valadon przyszła na świat 23 września 1867. O jej rodzicach nie wiemy wiele, jednak fakt, że dziewczynka w wieku dziewięciu lat miała już bardzo bogate doświadczenie zawodowe (była praczką, sprzątaczką, pomywaczką i akrobatką lokalnej trupy cyrkowej), nie świadczy o dużym zainteresowaniu córką. Upadek z trapezu przeszkodził Marii w karierze akrobatki, jednak szczupłą i szukającą pracy dziewczyną szybko zainteresowali się artyści z paryskiej dzielnicy Montparnasse.
Malarze schyłku XIX i początku XX wieku nie malowali już idealnych kobiet w zaciszach swoich pracowni, ale poszukiwali otwartych kobiet, skłonnych do artystycznych eksperymentów. Młoda Maria była do nich skłonna, podobnie jak do wielu jednorazowych przygód erotycznych.

Maurcy wykluczony

Kiedy w 1883 roku zorientowała się, że jest w ciąży, typowano kilkunastu potencjalnych ojców. Przypuszczalnie sama modelka nie wiedziała czyjego syna urodziła, ponieważ tak usprawiedliwiła nadanie mu imienia Maurycy: "cóż, z całą pewnością żaden Maurycy nie mógł być jego ojcem". Narodziny syna nie zmieniły szalonego i rozpustnego trybu życia Marii. Niedługo po porodzie poznała bliżej Henri'ego de Toulouse-Lautreca, jednego z jednego z najsławniejszych malarzy francuskich.

Mimo niestałości kaprysów Marii, a także jej niepohamowanego pociągu do alkoholu Lautrec pokochał modelkę. Żeby uporać się z jej , obfitującą w mężczyzn przeszłością, przekonał Marię do zmiany imienia - odtąd nazywała się Suzanne.

Mimo anielskiej cierpliwości malarz dostrzegł w końcu, że jego wybranka nie ma zamiaru się zmienić i oddalił się od kochanki. Widać to wyraźnie na ostatnich portretach Suzanne, które zamiast pięknej i eterycznej dziewczyny przedstawiają podstarzałą alkoholiczkę. Na szczęście mająca poczucie humoru i dystans do swojego wyglądu Valadon nie zmartwiła się tym, jak wyglądała na obrazach byłego kochanka. Sama malowała i była przeciwna upiększaniu ludzi, uważała, że malując poznaje modela i nie powinna fałszować tego, kim on jest.

Kobieta INTERIA.PL on Facebook

Dowiedz się więcej na temat: królowa | modelki | Facebook

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje