Małgorzata z Poznania:

Ja wieczna gadula, On urodzony milczek. Czy taki związek na prawo trwac i byc szczęsliwie udany? Chcialabym wykrzyczeć: tak, tak i po stokroc TAK! Z Szymonem, od niedawna męzem, znamy się przeszlo 6 lat. To prawda, ze roznimy sie diametralnie, przynajmniej na "pierwszy rzut oka". Szymek skryty, raczej malomówny, często milczący z wyboru i upodobań. Typ "naukowca". Kocha obcowac z naturą, lubi dlugie spacery i chwile refleksji. Typ naukowca :) jak wspomnialam wczesniej wcale nie bez kozery-Szymek pracuje naukowo i to pilnie, dlatego tez spokoj i wewnętrzna harmonia sa mu do zycia konieczne. Ja-troszke szalona, "rozbrykana" gadula z glową czasem w chmurach. To na pewno nas laczy (te chmury oczywiscie:). Jak latwo sie domyslec to Szymon jest tym neutralizatorem w naszym domu. Milczący owszem, ale do czasu. Za to zawsze spokojny i opanowany. Zdarzalo się, ze ten jego "anielski spokoj" doprowadzal mnie do pasji i moglabym ciskac w niego na oslep. Ale to przeszlosc...

Reklama

Dziś nauczylam się mowic Jego, a raczej juz od dawna naszym jezykiem. Kiedy emocje biora górę nad zdrowym rozsądkiem i "nosi" mnie po kątach mój męzczyzna jak nikt inny potrafi ostudzic mój "waleczny" nastroj. Gestem, wyszeptanym slowem, delikatnym, dla obcego niezauwazalnym usmiechem.Szymek z natury swojej nie doprowadza nigdy do tzw. ognisk zapalnych. Jest lagodnym facetem, co nie znaczy, że malo temperamentnym. Kiedy trzeba, doskonale to potrafi, postawi na swoim, ale droga to celu, ktorą pokonuje jest jego sekretnym tajnikiem, ktory chyba opanowal na wylączność. Moj facet po prostu swietnie to robi. Bez klotni, sporów, tluczenia szkla...Umie tak "omotać" swoją wrazliwościa, czulością, jemu tylko danymi "sztuczkami", że milknę jak za dotknieciem czarodziejskiej różdzki:). Moja "waleczność" zostaje pokonana lagodnoscią i sila spokoju. To jego tajemnica, wrodzone zdolnosci , ale uwierzcie mi niezawodne. Ugasi najwiekszy pozar domowych pieleszy niczym wyborny strazak na sluzbie. Nie nie potrzeb a setek slow, nadaremnie wypowiadanych jak mantra wystarczy Jego gest i spojrzenie pelne milosci i akceptacji. Tak wlasnie akceptacji, bo wiem, ze choc natury nasze tak bardzo sie roznią to nikt tak jak On nie akceptowal mnie z moimi wadami i zaletami razem wzietymi. I odwrotnie- nie próbuje zmieniac Go, nie prowadzę zadnej podjazdowej bitwy- Szymon jest wlasnie taki i takiego Go kocham. A codziennośc? Mogę chyba uczciwie stwierdzic, że "jezyk naszego zwiazku" opanowalismy do perfekcji. My i nie jest to zaden wyswiechtany slogam, rozumiemy sie w pol zdania. Lubimy byc z sobą, lubimy razem pomilczec.Kazde zajete swoją pracą, ale blisko i bezpiecznie. Lubimy gości, którzy nas czesto odwiedzaja, ale tez spokoj i dlugi spacer. I choc pozornie tak wiele nas rozni, to w gruncie rzeczy jestesmy podobni. A najceniejsze co moze w zwiazku byc- to bliskosci i zwiazek nie tylko cial ale i dusz! Bo przeciez piekno z czasem przemija, traci swoj blask, a pozadanie przygasa i co byloby za -naście l at.

Nasz "patent" na udany, pelen milosci zwiazek to wlasnie wzajemna bliskosc, zrozumienie, poszanowanie dla odmiennosci. Jestem szczęsliwa, bo kochana i rozumiana , "odplacam" tym samym i myslę, ze Szymon napisalby to samo.

Pozdrawiam i zyczę kazdej kobiecie bliskosci ze swoim partnerem

Praca nagrodzona w konkursie "Mówić i słuchać

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje