Małgorzata z Warszawy

Wiosenne metamorfozy

Za każdym razem nadejście wiosny oznacza dla mnie równocześnie nadzieję na zmiany; zmiany dotyczące wszystkiego wokół mnie. Niestety, jest wiele spraw, na które nie mam bezpośredniego wpływu i nawet gdybym coś chciała zmienić, nie zawsze - lub nie od razu - jest to możliwe. Dlatego w wiosennych planach najpierw koncentruję się na sobie. W tym roku postanowiłam dokonać gruntowniejszego "przemeblowania" siebie, głównie od zewnątrz. Przedłużająca się zima powoduje we mnie rosnącą irytację, a zarazem chęć jak najmocniejszego odreagowania jej, jak tylko stanie się to możliwe. Już wiem, że muszę się zdyscyplinować po zimowym, kulinarnym dogadzaniu sobie. Przy okazji łagodzenia "depresjogennych" długich wieczorów? "dorobiłam się" dwóch dodatkowych kilogramów! A zdawało mi się, że nic podobnego mi nie grozi? Mam też zamiar radykalnie skrócić włosy, z czym noszę się już od co najmniej kilku lat, ale zawsze coś (ktoś?) mnie od tego odwodzi. Wreszcie będę mogła trochę czasu poświęcić na wędrówki po sklepach, których w zimie unikam, ograniczając się do niezbędnych, rutynowych zakupów (z wyjątkiem szału bożonarodzeniowego i kilku rodzinnych oraz towarzyskich okazji). Jak zwykle, zamierzam sprawić sobie kilka nowych ciuszków, właściwie nic poważnego: jakieś dżinsy, kilka t-shirtów, może do tego jakąś bluzę?? Żebym tylko zdołała podołać temu finansowo! W myślach planuję też dalekie rowerowe wyprawy, które są dla mnie najlepszą odskocznią od kieratu codzienności i świetnym relaksem, a poza tym - znakomitym sposobem na spalenie mnóstwa kalorii, na co teraz (hm?) szczególnie liczę. No, a na koniec - tęsknię już za weekendowymi wypadami z moim ukochanym, na które sezon niebawem się zacznie? I choćby tylko dla nich warto czekać na wiosnę!

Reklama

Praca nagrodzona w konkursie "Wiosenne zmiany"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje