Marzena ze Świdnika:

Mam cały szereg, wypróbowanych sposobów odpędzania czarnych myśli i poprawiania sobie humoru. Przede wszystkim, kiedy mam zły dzień staram się zatroszczyć o siebie, być dla siebie szczególnie

Reklama

życzliwą. Przejawia się to m.in. w tym, że w gorsze dni ubieram najwygodniejsze, ulubione ubrania, często w "tendencyjnie" optymistycznych kolorach. Dodatkowo w takie dni, staram się jeść

to, na co mam największą ochotę (przez żółądek dociera się, bynajmniej,nie tylko do męskich serc...).

Mam kilka sprawdzonych płyt, których słuchanie rozjaśnia moje myśli. Podobnie działają niektóre książki. Spróbujcie z poważną miną czytać np uroczą książeczkę pt. "Mikołajek i inne chłopaki" ;)

Smutki odpędzają też rozmowy z przyjaciółmi. Najskuteczniej te twarzą w twarz, przy aromatycznej herbacie. Ale równie dobrze można "wygadać się" przez telefon, gadu-gadu, czy pisząc e-maila.

Kiedy aktywne działania "antysmutkowe", nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, zmieniam strategię i urządzam sobie drzemkę. Tę metodę pieknie opisują słowa piosenki śpiewanej przez Mietka szcześniaka:

"Przytul w ten czas nieludzki,

swe ucho do poduszki,

bo to, co nas spotyka

przychodzi spoza nas..."

Przespawszy się pod ciepłym, czerwonym pledem, widzę na ogół świat w lepszych barwach.

Poza tym,gdy coś idzie nie tak, warto powtarzać sobie proste, a treściwe powiedzonko: "Wszystko mija, nawet... najdłuższa żmija" ;)

Praca nagrodzona w konkursie "Na dobry humor"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje