Reklama

  •  

    Matka Polka wie, że ma prawo do szczęścia

Jesteśmy dumne ze swych dzieci i bardzo o nie dbamy. Tyle, że już nie zamierzamy poświęcać się bardziej niż to konieczne. Chcemy mieć czas dla siebie, rozwijając się, spełniać zawodowo. Odkryłyśmy prostą zasadę macierzyńskiego sukcesu: szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko!

Zdjęcie

Chcemy mieć czas dla siebie, rozwijać się i spełniać zawodowo /© Panthermedia
Chcemy mieć czas dla siebie, rozwijać się i spełniać zawodowo
/© Panthermedia
Modnie ubrana i umalowana, uśmiechnięta, energicznym krokiem maszeruje przez galerię handlową, popychając przed sobą wózek z maluchem. Rano odprowadza dziecko do żłobka lub przedszkola i idzie do pracy bez wyrzutów sumienia. A po pracy śpieszy się, by zdążyć na... spotkanie z koleżankami czy swoje ulubione zajęcia. To ona - współczesna matka Polka!

Dziecko wciąż jest dla niej najważniejszą osobą pod słońcem, ale już nie wszystko w jej życiu kręci się wokół niego. Nie jest to jeszcze może zjawisko powszechne, ale z pewnością nasz nowy ideał. Zrzuciłyśmy z piedestału wzorzec z poprzedniej epoki: matkę oddaną całkowicie rodzinie, podporządkowującą wszystko domowym obowiązkom. Często zaniedbaną, niewyspaną, ubraną w byle co, ciągle dźwigającą jakieś siatki z zakupami, zawsze w pośpiechu, bo trzeba wstawić obiad, posprzątać...

Na miejsce matki uciemiężonej pojawił się nowy model: matki zadowolonej, która ze swego macierzyństwa chce czerpać radość. I nie ma ochoty zaharowywać się tylko po to, by zasłużyć na pochwałę teściowej, że świetnie daje sobie radę, bo dziecko takie zadbane, a mąż zadowolony. Nowoczesna polska mama wie, że wcale nie musi być perfekcyjna!

Reklama

Bez wyrzutów sumienia

Koniec więc z poczuciem winy, gdy czegoś... nie chce nam się robić. Dobra mama nie zarwie nocy, aby wyprasować dziecięce ciuszki, bo jej punktem honoru nie jest dzidziuś jak z żurnala. Woli się wyspać i przywitać rodzinę z uśmiechem na twarzy. W sklepie egoistycznie sięga po zabawki, które zajmą dziecko na dłużej i dadzą jej chwilę oddechu, pozwala też maluchowi, w granicach rozsądku, oglądać ulubione programy telewizyjne. A jeżeli zechce spotkać się ze koleżankami czy zapisać na jakieś zajęcia, zostawi dziecko pod opieką tatusia, babci lub niani i spędzi miło dwie godziny, zamiast zamartwiać się "jak oni sobie beze mnie poradzą".

Mama chce do pracy!

Coraz częściej też po urlopie macierzyńskim wracamy do pracy, niewiele z nas decyduje się na wychowawczy. I wcale nie zawsze z powodów finansowych, tylko dlatego, że tego chcemy. Nawet jeżeli przed urodzeniem dziecka nie robiłyśmy wielkiej kariery, to często zwyczajnie zaczyna nam brakować pracy, kontaktów z ludźmi. Mamy poczucie, że siedzenie w domu z dzieckiem to trochę za mało, choć model mamy pracującej jest w naszym społeczeństwie stosunkowo świeży.

Według danych GUS, jeszcze w połowie lat 70. pracowało zaledwie 30 proc. matek. Pod koniec lat 90. wskaźnik wzrósł o blisko połowę - sięgnął ok. 60 proc. i od tego czasu niemal niezmiennie rośnie. - Dla naszych mam i babć być dobrą matką oznaczało poświęcić się dziecku bez reszty, rezygnowały więc z własnych aspiracji i marzeń - mówi Katarzyna Walczak, psychoterapeuta rodzinny z jednej z warszawskich poradni. - Taki wzorzec wyniosły z własnych domów rodzinnych, przekazywano go sobie przez dziesiątki lat z pokolenia na pokolenie.

Dziś coraz więcej kobiet pracuje nie tylko po to, by podreperować rodzinny budżet. Jesteśmy coraz lepiej wykształcone, chcemy realizować się zawodowo, awansować, zdobywać nowe umiejętności.

- Mama, która spełnia się w każdym aspekcie życia, także zawodowym, jest szczęśliwa. A rozmaite badania pokazują, że wcale nie musi się to odbywać kosztem pociechy. Wręcz przeciwnie: statystycznie dzieci pracujących mam bywają bardziej samodzielne, otwarte, a w przyszłości... ambitniejsze od rówieśników. Więcej dzieci, które korzystały ze żłobka i przedszkola zdobywa też wykształcenie średnie i wyższe.

Artykuł pochodzi z kategorii: Archiwum

Świat kobiety
Więcej na temat:przedszkola | matki | Matka Polka | matka | Polka | dziecko

Zobacz również

  • 1. Staraj się zrozumieć dziecko i okaż mu to. Na przykład, gdy córka urządza awanturę, bo chce założyć na dwór pantofle, a nie botki - zamiast krzyczeć i na siłę zakładać jej... więcej

  • Wasze komentarze

  • Oceń tekst

    Ocen: 110

Reklama

Wasze komentarze (286)

  • 20.09.2010 (10:58)
    ~:)
    oczywiscie napisalam ogolnie, bo nie kazdy tata i nie kazdy maz jest tzw. "maminsynkiem" ktory nic samodzielnie nie potrafi zrobic i tylko czeka na "obsluge", a jesli chodzi o wychowanie to nie tylko nalezy nauczyc dziecko sprzatac, ale takze prawidlowego zachowania sie przy stole, jak i form grzecznosciowych, i dbania o higiene, bo wielu mezczyzn jesczze nie wie ze trzeba myc rece bedac w toalecie, albo niewiele matek uczy dziecko ze ma rece po posilku umyc a nie wycierac np. w ubranie badz w pobliskie sciany etc.
  • 20.09.2010 (10:40)
    ~:)
    to zalezy w jakim wieku jest dziecko, ale chlopcy to chlopcy, dziewczynki lepiej sprzataja a chlopcy sa lepszymi inzynierami niz dziewczynki, fakt faktem nie zabraniam nikomu uczyc swoich dzieci to czego potem im do zycia w czystosci bedzie potrzebne :)
  • ~Link sponsorowany
  • 20.09.2010 (07:58)
    ~elka
    aLe ja pisze ogolnie:)) chodzi mi o te mamy co na serio bardzoo bardzooo przesadzaja;// poza tym widze wielka roznice w wychowaniu miedzy kobieta a mezczyzna;/ od dziewczynek sie wymaga duzo wiecej juz od dziecka pokazuje sie im wiele spraw domowych;/ jak robi sie to jak to;/ a chlopcy? chlopcom nie, bo po co kobieta matka/zona zrobi.. podstawowy blad... dzis kobiety pracuja, zajmuja sie domem i nie chca byc sprzataczkami i pokojowkami w swoim wlasnymdomu, a budowac go i dac o niego wspolnie z mezem.. ja swojego syna ucze gotowac, sprzatac, zeby nie byl taki jak jego ojciec;// zalosny balaganiarz;// nic po sobie nei robi, a dlatego ze jego mama uwaza ze od tego jest zona;/ jakbym nie maiala swoich brudow;/ ahh zla jestem ... teraz widze bledy w wychowaniu majac swoje dziecko jakie starszne mozna popelsnic bledy bedac nadgorliwa;/
  • 19.09.2010 (19:27)
    ~i nic
    tez mi cos! bynajmniej moje wiedza co to jest dyscyplina, i nie gramola sie "jak muchy w smole"
  • 19.09.2010 (19:11)
    ~i nic
    wczesniej czy pozniej jest "zrywane" z lozka, zeby mama zdazyla bo kazde ma na osma rano :p