Męska cnota

Fizycznie nie istnieje. Psychicznie - nazywana raczej niewinnością - jest czymś, czego chłopcy od najmłodszych lat chcą się pozbyć. Męska cnota.

Wytrwale tłamszona przez ciekawość, pożądanie, fizjologię i ambicje podsycane przez kolegów, wreszcie znika w wieku kilkunastu lat, z przypadkową dziewczyną, koleżanką z klasy, panią z dużym doświadczeniem, najrzadziej z przyszłą żoną. Czy męska cnota ma jakąkolwiek wartość?

Reklama

Tylko dla kobiet

Mit dziewictwa dotyczy głównie kobiet. "Pierwszy raz" kobiety, to z kim i kiedy, wzbudza wciąż wiele kontrowersji. Mężczyźni, także ci z młodego pokolenia, często są tradycjonalistami. Od kandydatki na żonę oczekują, że będzie dziewicą, że to z nimi przeżyje swój "pierwszy raz". Sami nie przywiązują do tego wagi, korzystają z życia i nabierają doświadczenia. Dziewictwo traktują lekko, zarówno u siebie, jak i u kobiet, z którymi spotykają się w kawalerskich czasach. Ale nie u swoich przyszłych żon.

Mężczyzna osiąga największą aktywność seksualną w wieku 18 lat. Do seksu popycha go ciekawość, ale też trudna do opanowania fizjologia. Czy jednak to wystarczy, by zwolnić się z obowiązku zachowania cnoty dla tej jedynej kobiety?

Już kilkadziesiąt lat temu, w czasach mniejszej swobody obyczajów, kawalerowie mieli kochanki, bywali w domach publicznych, by potem pojąć za żonę dziewicę. Panowie lubią przeżyć swój pierwszy raz ze starszymi, doświadczonymi kobietami, dopiero potem uczą przyjemności partnerkę na całe życie - dziewicę.

40-letni prawiczek

Jednak kto myśli, że czterdziestoletni prawiczek to postać dobra jedynie dla scenarzysty komedii (jak w filmie, którego premiera odbyła się jesienią), jest w błędzie.

Przyczyn takiej wstrzemięźliwości seksualnej jest wiele, do najczęstszych należą wychowanie, religijność, nieśmiałość, brak okazji i umiejętności jej zaaranżowania. Dla tych mężczyzn może to być nie lada problemem, dopóki nie spotkają kobiety, która potrafi to docenić i zechce zmienić.

Czego oczekują kobiety?

Wprowadzenia w świat seksu przez doświadczonego partnera, miłości od szkolnej ławki do końca życia i wspólnych "pierwszych razów" czy cnotliwego, nieśmiałego mężczyzny, którego same będą uczyć przyjemności? Czy kobietom zależy, by być pierwszymi dla swoich stałych partnerów? A może wolą, by poznał różne rodzaje miłości, zanim wybierze port na całe życie.

Znane powiedzenie, że mężczyźni zazdrośni są o tych, co byli przed nimi, a kobiety o swoje następczynie zdaje się potwierdzać tezę, że w podejściu do pierwszych przeżyć seksualnych naszych partnerów chyba nic się nie zmieni. Cnotami męskimi, które dla kobiet są ważne pozostaną samodzielność, poczucie humoru, odwaga. Chyba że o seksualnej inicjacji przypomną sobie panie walczące o równouprawnienie w każdej dziedzinie życia.

Odwiedź też dział seks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje