Mieszkaliśmy razem przed ślubem...

Była szansa na poznanie się, dotarcie, zobaczenie, kto jest bałaganierzem, a kto nie.

Nie rozumiem, jak można podejmować jedną z najważniejszych decyzji ważących na życiu - czyli decyzję o ślubie bez mieszkania wcześniej razem. Później okazuje sie, że są i brudne gacie do prania, że "ukochany" wymiotuje czy korzysta z WC, a ona chodzi w maseczce czy rzuca po domu z podpaskami. A tak.. kawiarnia, prywatka, wszystko na tip - top. Ubiór, fryzura, makijaż... Prawdziwe życie jest w domu. Przed ślubem wiedziałam o wadach męża, on o moich.. widziały gały co brały. Jesteśmy szczęsliwi:) - Michalina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje