Miłość lat nie liczy

Mężczyzna osiąga szczyt potrzeb seksualnych w wieku 18 lat. Kobieta dopiero po 30. Czy to znaczy, że idealny związek stworzą tylko osoby o tak dużej różnicy wieku?

Nie samym seksem związek stoi, więc wniosek taki może być pochopny. Faktem jednak jest, że wiele par dzieli kilka, kilkanaście lat - i to w obie strony.

Reklama

On - spełniony zawodowy, zamożny czterdziestolatek - żeni się ze studentką. Ona - właścicielka firmy, wciąż atrakcyjna i zadbana trzydziestopięciolatka - spotyka się z dwudziestolatkiem.

Na takie związki, jak i na związki rówieśników, recepty nie ma. Ale i szanse na przetrwanie niekoniecznie muszą być mniejsze. Na pewno im więcej ich łączy, tym bardziej prawdopodobne, że przetrwają. Rówieśników zwykle łączy dużo. I to jest ich przewaga. Ale tylko na początku.

Pigmalion i Galatea

Kilkakrotnie żonaty czterdziestolatek wciąż szuka idealnej partnerki. Pułap wieku obniża i obniża, wreszcie dochodzi do dwudziestolatki. Młodziutka dziewczyna nie ma śmiałości go oceniać. Zresztą podoba jej się wszystko, całe jego dorosłe życie. Starszy, inteligentny mężczyzna lubi wprowadzać partnerkę w świat swoich znajomych, ludzi - jak on - obytych i ustawionych życiowo, pewnych siebie. Znajdzie mnóstwo rzeczy, którymi bez problemu jej zaimponuje.

Mężczyzna lubi młodszą kobietę, nie tylko ze względu na zdobiącą ją młodość i atrakcyjność seksualną. Mężczyźni mają w sobie naturę mitycznego króla Cypru Pigmaliona, lubią rzeźbić kobietę według swojego ideału, "od dziecka" uczyć i kształtować, pokazywać jej świat. Po pierwsze, by mieć partnerkę zgodną ze swoimi oczekiwaniami, po drugie dla samego kształtowania. Po prostu to lubią, czują się dowartościowani.

Dowiedz się więcej na temat: miłość

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje