Mistrzowie gry wstępnej

W powszechnym mniemaniu to właśnie Brytyjczycy i Brytyjki uchodzą za opanowanych, chłodnych, niemal zimnych kochanków w łóżku. Okazuje się jednak, iż poglądy te trzeba będzie zweryfikować.

Najnowsze badanie, wykonane na zlecenie firmy Durex, udowodniło, iż wyspiarskie 'zimne ryby' przechodzą do czołówki uprawiających grę wstępną. Średnio 22,5 minuty upływa im na tych przygotowawczych czynnościach, podczas gdy mieszkańcom Tajlandii wystarczy połowa mniej czasu.

Reklama

Brytyjczycy nie stronią też od gadżetów wzmagających doznania seksualne. 80 proc. respondentów przyznało, iż chętnie korzysta z urządzeń oferowanych w sexshopach. Daleko w tyle są np. mieszkańcy Islandii, spośród których niewiele ponad połowa jest w posiadaniu seksgadżetu.

Wiele par lubi oddawać się pasji wspólnego oglądania filmów erotycznych i porno. Jednak w kwestii osiągania orgazmu Brytyjczycy grają wciąż w trzeciej lidze - udaje się to za każdym razem, gdy uprawiają seks, tylko 35 proc. populacji. Tu niekwestionowanymi królami są Włosi, u których każdorazowy orgazm występuje u 61 proc. kochających się. Tu jak się okazuje w grę wchodzi też wiek partnerów - zdolność jego osiągania wzrasta bowiem wraz z wiekiem.

Z kolei Chińczycy uchodzą za najmniej wierną populację - mają w życiu średnio 19,3 partnerów. Największą liczbą stosunków w roku mogą poszczycić się Francuzi - 137 (od lat czołówka się nie zmienia). I - co ciekawe - panów coraz częściej bardziej niż piersi kręcą... pośladki.

Dowiedz się więcej na temat: Brytyjczycy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje