Mistrzowie igły czy mistrzowie emocji?

Elegancja i prostota, luksus i szyk, świetnej jakości, najlepsze materiały - oto cechy, jakimi opisana jest każda nowa kolekcja wybitnych polskich projektantów mody - Dawida Wolińskiego i Tomasza Ossolińskiego.

Na czym polega tajemnica ich sukcesu?

Reklama

Ossoliński oraz Woliński - to najgłośniejsze nazwiska polskiego świata mody. Nazwiska, o których wciąż głośno. Nic dziwnego, polscy projektanci mają swoje butiki i bogatą klientelę, których lwia część to aktorki, piosenkarki, prezenterki noszące swe niepowtarzalne i drogie kreacje na najświetniejszych galach. Coraz więcej też w polskich mediach doniesień o sukcesach naszych projektantów oraz relacji z pokazów mody. Ale na tym nie koniec - mistrzowie igły mają na swym koncie nie tylko projekty, które noszone są wyłącznie nad Wisłą.

Słuch o Dawidzie Wolińskim dotarł do największych europejskich stolic mody - Paryża, Mediolanu, Berlina tuż po sukcesie, jakim okazał się dlań Fashion Week w Lizbonie w 2004 roku. Po zaprezentowaniu na nim swojej kolekcji zagraniczne domy mody zaoferowały młodemu projektantowi wiele atrakcyjnych propozycji, kariera Wolińskiego zaś wyraźnie nabrała tempa. Sam jednak przyznaje, że prawdziwy smak sukcesu poczuł wtedy, gdy zobaczył swoje projekty na okładce niemieckiego Elle.

Lista największych sukcesów Tomasza Ossolińskiego jest nie krótsza niż jego konkurenta - suknia pochodzącego ze Śląska projektanta podziwiana była podczas... gali wręczenia statuetek Oskara!

A jak wyglądało dzieciństwo mistrzów igły? Czy obaj już w dzieciństwie marzyli o tym, aby zostać kreatorami mody? Oczywiście, że tak! Dawid Woliński, urodzony we Włocławku konsekwentnie spełniał swe marzenia i podążał raz wyznaczoną ścieżką kariery: studia w łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych, a potem w warszawskiej Szkole Projektowania Ubioru i Kostiumu Filmowego są tego najlepszym dowodem.- Każda z tych szkół nauczyła mnie czegoś innego - wyznaje Woliński. - Zaczynając od tego, jak szkicować projekty, poznając tajniki konstrukcji, a na malarstwie kończąc. Natomiast opinia o modzie kształtowała się we mnie od zawsze. Nie było żadnych burzliwych momentów, pamiętam, że zawsze chciałem projektować.

Marzenia o projektowaniu rozbudziła w Tomaszu Ossolińskim... jego babcia. W czasach, gdy trudno było zdobyć piękną kreację starsza pani pokazywała małemu Tomkowi tajniki szycia i wyczarowania pięknych strojów z kawałka materiału. Dzięki babci już w wieku 17 lat Ossoliński był najbardziej znanym projektantem mody na Śląsku. Trudno w to uwierzyć? Dowodem tego jest fakt, iż ekskluzywne Zakłady Odzieżowe Bytom zaproponowały młodemu chłopakowi stanowisko głównego projektanta. Sama wzorcownia liczyła wtedy ponad 100 krawców, jednak bardziej szokujące było pierwsze poważne zadanie zlecone Ossolińskiemu - kolekcja projektowana przez niego przez 3 miesiące liczyła około 300 garniturów!

Wielki wysiłek został jednak przekuty na sukces przez obu panów. Projektanci zawdzięczają go jeszcze jednej cesze - ich stroje wykonane są zawsze z wysokich jakościowo materiałów oraz z wielką starannością. A to liczy się być może bardziej niż niepowtarzalność kreacji. Dawid Woliński uwielbia więc przede wszystkim jedwabie, które pięknie układają się na sylwetce modelki i eksponują jej kobiecość. Dodajmy jeszcze, że wzory Wolińskiego eksponują zwykle dekolt lub nogi. Tomasz Ossoliński zaś sam mówi o sobie: "Uwielbiam luksusowe wełny, jedwabie i muśliny, nigdy nie używałem sztucznych materiałów. Lubię poznawać nowe techniki i łączyć je z tradycyjnymi". Z tego połączenia wyszło wiele gorsetów, czyli ulubionych, bo najpełniej uwidaczniających kobiecość, elementów stroju młodego projektanta.

Obaj mistrzowie formy, precyzji i elegancji mają oczywiście niezwykłe inspiracje. Co ciekawe, obaj przyznają, że natchnienie nie czeka na nich w pracowni, lecz przychodzi z zewnątrz - najczęściej od innych ludzi. Dla Wolińskiego najlepszą inspiracją jest kobieta - modelka, muza bądź klientka, a wśród nich: Grażyna Torbicka, Grażyna Szapołowska, Kayah czy Martyna Wojciechowska. Ossoliński szuka zaś inspiracji w ulotnych wrażeniach, jakie zostawiają mu wybitne kreacje aktorskie, jak np. w "Godzinach" czy "Kotce na płonącym dachu". Dla Ossolińskiego ważna jest również muzyka i ogólny nastrój, jaki można za jej pomocą zbudować.

Obaj są młodzi, a już osiągnęli niebywały sukces i mają na swych kontach niejeden projekt, który zaparł dech w piersi zachodnioeuropejskim projektantom. I choć są tacy, którzy zarzucają Wolińskiemu powtarzalność, a Ossolińskiemu obnoszenie się ze znajomością ze sporo starszą Grażyną Szapołowską (będącą ponoć najlepszą muzą), to obaj projektanci są i będą nadal synonimem tego co markowe, luksusowe, niepowtarzalne.

Joanna Bielas

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Ignaczak | igła | kolekcja | projektanci

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje