Młody polski design: Puff-Buff

Polski duet designerski o typowej, a jednocześnie nieszablonowej historii. Typowej, bo aby zobaczyć swoje projekty w sprzedaży musieli wziąć sprawy we własne ręce i zająć się ich produkcją. Nietypowej, bo odnieśli ogromny sukces, także na arenie międzynarodowej.

Ich obiekty są w sprzedaży w galeriach designu w Kanadzie, Arabii Saudyjskiej, Australii, Nowej Zelandii, Włoszech, Holandii, Hiszpanii, Francji czy Grecji. Anna Siedlecka i Radek Achramowicz tworzą Studio Puff-Buff Design.

Reklama

Światło i kolor

Ona jest projektantką, on architektem. Aranżują wnętrza i przedmioty. Poruszają się w różnych skalach, pracują z rozmaitymi materiałami. Przede wszystkim interesuje ich oświetlenie.

Połączyli ze sobą właściwości powłok PCV i diod LED. Z tego mariażu powstała niesamowita, ciągle rozrastająca się kolekcja lamp, w których wykorzystywane są technologie pneumatyczne i wysokoczęstotliwe zgrzewanie. Lampy z logo Puff-Buff Design produkowane są od 2004 r. Fantastyczny efekt tych przedmiotów to połączenie lekkości, pozwalające tworzyć często ogromne i bardzo przestrzenne kompozycje oświetleniowe, z wysoko rozwiniętą technologią. Projektanci kładą nacisk na transparentność i elastyczność, a niedawno do swoich kompozycji włączyli także kolor.

Przyjazny przedmiot

Na równi inspiruje ich natura i technika, sztuka i moda. Ta ostatnia miała niemały wpływ na powstanie świecącego parawanu/przesłony o nazwie Bubbles, będącego świetlną kurtyną do zastosowania w dowolnym wnętrzu, zarówno prywatnym, jak i publicznym. Niewielki ciężar kompozycji pozwala jej zaistnieć dosłownie wszędzie. Tworzenie przyjaznych relacji pomiędzy przedmiotem a jego użytkownikiem Puff-Buff uczynili naczelną zasadą twórczości. Dlatego ich projekty doskonale pasują do nowoczesnych pomieszczeń jednocześnie będąc ambitnym kontrapunktem wnętrz stylowych. Świetnym tego przykładem jest sztandarowa lampa Puff-Buff czyli Puff. Wykonana z PSV może być oświetleniem podłogowym lub stołowym. Jest lekka i łatwo przestawialna, zaistnieje tam, gdzie w danym momencie potrzebuje jej użytkownik, po spuszczeniu powierza można przenieść ją dosłownie w kieszeni (zazdrośni twierdzą, że to tajemnica sukcesu Puff-Buff, którzy uczestnicząc w licznych światowych imprezach, mogą przewieźć przykłady swojej twórczości w bagażu podręcznym), łatwo ją odkurzyć i jest do tego energooszczędna. Atrakcyjny kształt nakładanych na siebie oponek i sterylna biel przyciągają zarówno tych, którzy poszukują projektów wykwintnych i dekoracyjnych, jak i wielbicieli prostoty. Puff podoba się wszystkim, a nie jest obiektem "wdzięczącym się" do odbiorcy, którego atrakcyjność przeminie wraz z modą. Tę cechę posiada też Puff wiszący, bez względu na to czy składa się z subtelnych trzech elementów czy bardziej agresywnych przestrzennie sześciu. W białej rodzinie Puffów czarną owcą jest moja ulubiona lampa stołowa w kolorze czarnym, uparcie nie neutralna, domagająca się uwagi użytkownika.

Lampa we fraku

Na kontraście czerni i bieli oparta jest Orca z jasnym brzuszkiem i ciemnym płaszczykiem, wygląda jak ubrana we frak. Doskonale pasuje do wnętrz kuchennych, bo trochę prześmiewczo nawiązuje do swoich PRL-owskich plastikowych protoplastów. W wersji podłogowej jest już zupełnie poważną, nastrojową lampą. Nastrój budują też, choć zupełnie inny, różowe Big Pink, kobiece, a nawet buduarowe, mogą też świetnie pasować do bardzo nowoczesnych mebli przypominając trochę UFO. Świetnie prezentują się zarówno w wersji podłogowej na bardzo wysokich cieniutkich nóżkach, jak i w wersji wiszącej. Pinki należą do tych lamp Puff-Buff, które najbardziej sugestywnie wykorzystują transparentność materiału. Dzięki temu wydają się ogromnie eleganckie. Zaprzeczeniem takiej estetyki jest żyrandol Lullaby naigrywający się ze sprzętów o bogatych, historycznych zdobieniach. Jest pastiszem pałacowego oświetlenia, dowcipem szczególnie udanym w Polsce, której mieszkańcy mają ciągle jeszcze niezaleczone ciągoty do rozmaitych autentycznych i udawanych "ludwików". Na przeciwległym biegunie leży kulista Critters - skrzyżowanie dyskotekowego wyposażenia i inspiracji płynących wprost z natury, która kojarzy się tyleż z biżuterią, co z florą i fauną ciepłych mórz. To propozycja do nowoczesnego, intymnego wnętrza, w którym lampa może skupić na sobie uwagę.

Projekty Puff-Buff to lekkie - dosłownie i w przenośni - propozycje dla tych, którzy mają dystans do siebie i świata. Dystans w życiu konieczny, niezależny od rocznika widniejącego w metryce i dający się podkreślić oświetleniem, które jest technologicznie wysublimowane, eleganckie, ale także po prostu fajne.

Puff-Buff na wystawie

Duet ma na swoim koncie bardzo liczne wystawy. Prezentowali się w 2004 r. na Międzynarodowym Biennale Designu w Saint-Étienne, na Ukulele Festival w Bolonii oraz na Salone Internazionale del Mobile - Salone Satellite w Mediolanie, w 2005 r. wzięli udział w Designers Week-End w Brukseli i w wystawie W stronę nowoczesności w warszawskim CSW oraz w Inside Design w Amsterdamie. 2006 r. to przede wszystkim 100 proc. Design w Londynie, ale także Design May w Berlinie. Rok później pokazali się na Maison & Objet - NOW! w Paryżu, wystawie Polskie drogi w Galerii Artinfo.pl w Fabryce Trzciny, prezentacji w Red Dot Design w Muzeum w Essen i My World w Zachęcie oraz Łódź Design Festiwal i wystawach pokonkursowych Dobry Wzór i Prodeco. W roku bieżącym byli na Gdynia Design Days, kolejnych odsłonach wystawy Viva LED oraz powtórnie na Biennale w Saint-Étienne. Ta lista to bardzo skrócony wykaz ich wystawowego dorobku.

Agnieszka Gniotek

Dowiedz się więcej na temat: W.E. | lampa | design

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje