Mobbing, czyli etat w piekle

"Współczesne firmy to fabryki stresu. Ponad 12 milionów mieszkańców Unii Europejskiej doznało w pracy nękania, zastraszania i poniżania.

Ofiary szykan przełożonych to najczęściej kobiety. Jeśli szef lubi znęcać się nad słabszymi, może zmienić ich życie w piekło. Atrakcyjna posada staje się udręką. A przecież nie po to pracujemy, by ktoś nas upokarzał i niszczył." (Anna Jabłońska "Etat w piekle")

Reklama

Choć zjawisko to jest "stare jak świat", to zaczęto o nim mówić otwarcie dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku. Wtedy też nazwano je mobbingiem, co oznacza dręczenie psychiczne w pracy.

Miliony osób na świecie znoszą prześladowania i upokorzenia w miejscu pracy ze strony swoich zwierzchników. Zjawisko to nasiliło się we współczesnych firmach, które dbają głównie o maksymalny zysk i efektywność, a nie obchodzi ich samopoczucie pracowników. Wielu szefów, z kierowników i koordynatorów, zmienia się w ekonomów, a ich pejczem do poganiania stają się groźby, obelgi, zastraszanie i psychiczny terror. O firmach, stosujących takie metody mówi się, że są fabrykami stresu. A to przecież nie służy nikomu, ani niczemu.

Dlaczego więc tak się dzieje? Czy taki szef faktycznie troszczy się o dobro i zyski firmy? Przecież poganiany i bezustannie krytykowany pracownik pracuje mniej wydajnie. A może właśnie o to chodzi? Może szef ma osobisty interes w tym, żeby terroryzowany pracownik sam odszedł, bo np. jego kuzynka potrzebuje dobrej pracy? A może po prostu czerpie satysfakcję z cudzego cierpienia i czuje się ważniejszy i mocniejszy, gdy kogoś "zgnoi" i widzi popłoch w oczach swojej ofiary?

Jest to bardzo prawdopodobne, ponieważ autorzy publikacji na temat mobbingu uważają, że jego przyczyny często nie mają nic wspólnego z ekonomią. Najczęściej jest to rodzaj prywatnej wojny, w której ten, kto ma władzę, daje upust swojej agresji - lub, z jakichś osobistych powodów, chce pozbyć się pracownika.

Tacy przełożeni, to tzw. "psychopaci bez symptomów" - wszechwładni, bezlitośni, bezkarni. Zadawanie cierpienia i bólu sprawia im przyjemność, a ich życiowa polityka polega na niszczeniu słabszych. Obce są im skrupuły moralne, wyrzuty sumienia czy zwykłe, ludzkie odruchy serca. Ci psychopaci odnajdują równowagę poprzez wzbudzanie napięcia wewnętrznego w innych, napięcia, które sami odczuwają i przed którym próbują uciec. Psychopatyczni szefowie wiedzą, jak uderzyć, żeby najmocniej bolało. Zmuszanie do katorżniczej pracy to jedna z mniej dotkliwych metod. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla osób stosujących terror psychiczny z pozycji władzy! Ich postępowanie jest nienormalne i perwersyjne.

Jak stwierdza Marie-France Hirigoyen, autorka światowego bestsellera "Molestowanie moralne" - "Wobec kobiet psychopatyczni szefowie przejawiają wyjątkową agresję. Często wynika to z ich prymitywnego przekonania, że twardy macho tak właśnie powinien odnosić się do słabej płci. Zdarzają się przypadki, że tego rodzaju nękanie jest odwetem za odmowę świadczenia im usług łóżkowych. A więc molestowanie seksualne zamienia się w molestowanie moralne. Kobiety są zbyt ugodowe i uległe. Rzadziej niż mężczyźni protestują, częściej godzą się na rolę ofiary. To wina wychowania. Są od dziecka uczone, że muszą być posłuszne, grzeczne, tolerancyjne. Miałybyśmy lżejsze życie, gdyby tak jak chłopców uczono nas, jak bronić się w różnych sytuacjach".

Dowiedz się więcej na temat: fabryka | molestowanie | terror | firmy | mobbing | etat

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje