Monika ze Świdnicy

Jestem osoba młodą,niedawno skończyłam 22 lata,więc dopiero obserwuję otaczający mnie świat.Widząc relacje pomiędzy innymi ludźmi w moim otoczeniu oraz w świecie telewizji, radia czy Internetu staram się wydobyć receptę na udane, szczęśliwe zycie.

Reklama

Wiem,że takiej recepty nie ma, bo jeszcze żaden lekarz nie przepisał nikomu recepty na szczęście. Nie ma tabletek, syropu, maści czy innych zabiegów medycznych, które zapewniałyby szeroko pojęte szczęście. Szkoda... A może jednak dobrze,że tak nie jest?

Gdyby każda kobieta na świecie miała patent na szczęście,świat przestałby być interesujący.Dookoła same szczęśliwe kobiety, które nie muszą wkładać żadnego wysiłku w to, by zapewnić sobie i najbliższym szczęście. Ponadto według mnie nie byłoby sprawiedliwe też to,gdyby szczęście, radość życia można było kupić w aptece, drogerii czy sklepie z odzieżą.

Wzorzec, który istnieje od wielu lat w polskim, i nie tylko ,społeczeństwie dotycący roli kobiety jest zdecydowanie nieadekwatny do tego, co jest teraz w 2005 roku.Jako reprezentantka młodego pokolenia wchodzącego w nowe dorosłe zycie bardzo mocno podkreślam,że patrzę na zycie z ufnością i wierzę,że ma ono dla mnie specjalna misję, którą muszę spełnić.

Obecnie studiuję, udielam korepetycji, uczę się dwoch języków obcych, pomagam rodzicom w prowadzeniu firmy, mam nieliczne ale sprawdzone grono przyjaciół, z którymi staram się spędzać owocnie czas, bezustannie dbam o swoje samopoczucie fizyczne i psychiczne.Wiem,że wszystko, to co robię, jest dla mnie bardzo ważne.Uczę się też roli jak niektórzy ją nazywają "kury domowej", czyli gotowania, pieczenia, sprzątania,prasowania itd.Zdaję sobie z tego sprawę,że w zyciu każda umiejętność się przydaje.Dlatego trzeba umieć analizować skomplikowane wykresy gospodarcze, umieć ugotować pomidorową, zrobić sobie makijaż i przedstawić się przynajmniej w jednym obcym języku.

Bardzo mocno podkreslam to,że stereotypy "matki-Polki", która całe dnie spędza w zaciszu domowego ogniska doglądając garnka z gotującym sie obiadem dla rodziny i sprawdzającej, czy dziecko odrobiło lekcje i jeszcze miec czas na to, by podreperować domowy budżet, obecnie nie ma racji bytu. Wymyślili go męźcyżni, którzy mysląc tak jak w epoce kamienia łupanego,że kobieta ma być w domu, a mężczyzna ma prawo do tego, aby utrzymywac rodzinę.Nie są to feministyczne fanaberie rozemancypowanej kobiety, ale chłodne i realistyczne spostrzeżenia myślącego człowieka, który uważa,że jeżeli ktoś przyszedł na ten świat, to ma absolutne prawo do tego aby decydować o swoim zyciu. Nikt nie może narzucać komuś konkretnej roli.

Dlatego apeluję do wszystkich pań, nie zwracajcie uwagi na komentarze dotyczące kury domowej, czy matki-Polki. Jeżeli dla kogoś spełnieniem się jest posiadanie rodziny, to niech d ąży do tego, jesli ktoś inny woli mieć dyplom magistra i interesującą pracę, niech bezapelacyjnie wierzy w to,że sie uda. Każdy ma inne marzenia i niech one będa wyznacznikiem naszego zycia:)Nieważne, co robisz, ważne, byś robiła to z pasją:)Bądźcie sobą, nie zatracajcie własnych marzeń, wierzcie mocno w swoje ideały.Sama jestem przykładem,że w zyciu wszystko może się udać, jeli nie dziś to jutro albo za tydzień. Na pewno sie uda wszystkim kobietom.

Jesteśmy inteligentne, pełne życia, wewnętrznej energii, wigoru, optymizmu i na dodatek piekne! Wykorzystajmy to i nie bójmy się zycia i wyzwań, które przed nami stawia.

Praca nagrodzona w konkursie "Dość matki-Polki"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje