Monika ze Szczecina:

Jeszcze kilka lat temu oglądałam "Ally McBeal" z lekkim przymróżeniem oka i tak podchodziłam do problemów sercowych okołotrzydziestkowych bohaterek. Myślałam sobie: "przesadzają trochę... tak w życiu nie jest... przecież ja jestem młodsza (zdecydowanie nie okołotrzydziestkowa ;o) ) i wcale nie sama, z resztą chyba nawet szczęśliwa...."

Reklama

no właśnie, z tym szczęściem to w moim życiu różnie bywało i niby było dobrze a jednak nigdy nie mogłam powiedzieć o sobie "szczęściara"...

Minęło kilka lat, nagle dosłownie w mgnieniu oka zaczęłam zaliczać się do okołotrzydziestkowych, a od jakiegoś roku, na dodatek samotnych... o zgrozo!!! jednak nie przesadzali!!! tak zdarza się w życiu!!! nic mi się nie udaje!!! jestem stara i nieszczęśliwa!!! a ktoś tu śmie pytać o dobre duszki?? jak ja mogę mówić o dobrych duszkach w takich okolicznościach?? Jeśli nawet jakieś dobre duszki były to na pewno nie zwracałam na nie uwagi...

No i zaczyna się trzeci akapit mojej opowieści a może nawet mojego życia ;o) to było kilka tygodni temu, dzień jak każdy, nic szczególnego, znowu wieczór przed komputerem, znowu jakiś "nieznajomy przesyła wiadomość" Ktoś szukał kuzynki, poklikałam z Nim chwilkę i coś mnie tknęło; poprosiłam, żeby dał znać jak ją znajdzie i dał ;o) I niby nic takiego, ale jestem przekonana, że właśnie wtedy moje dobre duszki się odnalazły, a może obudziły... sama nie wiem...

minęło kilka dni a nagle świat stanął na głowie... zakochałam się, tak jak jeszcze nigdy... łącznie z motylami w brzuchu, śpiewaniem całymi dniami, brakiem apetytu i co najważniejsze... Z WZAJEMNOŚCIĄ ;o)

Od tamtej pory dobre duszki są ze mną na zakupach w zatłoczonym sklepie, gdzie czeka na mnie ostatni koszyk, gdzie kolejka do garmażerki to tylko znak ze czas wysłać sms'a, są ze mną na teście z niemieckiego, gdzie podpowiadają mi jaką konstrukcję zastosować w tym zdaniu, są w drodze do pracy kiedy zaczyna padać a ja właśnie w tej chwili potrzebuję odrobiny ochłody, bo krew tak szybko płynie ;o) są po prostu zawsze i wszędzie ;o) są nawet teraz, bo czy ktoś mógł sobie wymarzyć odpowiedniejszy moment, żeby interia ogłosiła właśnie taki konkurs??

Kilka dni temu opowiadałam swojej koleżance o tym wszystkim, patrzyła na mnie urzeczona a na koniec westchnęła: "Ale z ciebie szczęściara..." Uśmiechnęłam się tylko i odpowiedziałam: "tak, jestem prawdziwą szczęściarą!!!" ;o)

Praca nagrodzona w konkursie "Mój dobry duszek"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje