Najlepiej u mamy

Najlepiej, bo najwygodniej i najtaniej. Mamusia ugotuje, posprząta, wypierze, wyprasuje, nie każe się do niczego dokładać, a przy tym złego słowa nie powie. Która dziewczyna zgodziłaby się na taki układ?

Rośnie rzesza młodych mężczyzn, którym ani w głowie wyprowadzanie się z domu i samodzielne mieszkanie. Własne lokum jest w zasięgu ich ręki - wielu z nich ma dobrą pracę, świetnie zarabia i stać ich na wysokie kredyty - ale nie mają zamiaru zadawać sobie takiego trudu.

Reklama

I wcale nie chodzi już tylko o maminsynków, zdominowanych przez matki. Wyprowadzenie się z domu, znalezienie własnego mieszkania, a tym bardziej wspólne mieszkanie z partnerką, wymagałoby wysiłku - tak finansowego jak i psychicznego. Trzeba byłoby zacząć liczyć się z jej zdaniem, akceptować jej zwyczaje, choć od czasu do czasu włączyć się w domowe porządki, dzielić wydatkami. A gdy nie daj Boże ona nie zechce gotować, prać brudnych skarpet, prasować koszul, płacić rachunków, to pewnie i z tymi czynnościami przyszłoby się samodzielnie uporać. Po co więc zmieniać taki "idealny" układ - u mamusi wszystko podane pod nos, a z kobietami nigdy nic nie wiadomo, a nuż trafi się na taką, która nie ma zielonego pojęcia o pracach domowych albo - zajęta pracą - na nic nie będzie miała czasu.

Życie z maminsynkiem nie należy do łatwych. Jeśli wreszcie uwolni się od rodziców to i tak będzie szukał takiej partnerki, która mu tę stratę zrekompensuje - będzie mu matkować, usługiwać i powstrzymywać się od krytycznych uwag. Jeśli pewnego dnia sam upierze sobie skarpety, na śniadanie zrobi coś więcej niż herbatę a do tego jeszcze odkurzy, to z pewnością znak, że naprawdę zaczyna się obywać bez mamusi. Można wtedy zaryzykować i zamieszkać z nim. A nuż się uda, w przeciwnym razie zawsze może wrócić do rodziców...

Porozmawiaj na Forum

Dowiedz się więcej na temat: układ

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje