Nauczyłam się ostrożności

Z Agnieszką Włodarczyk o świętach pod palmami, życiowych sukcesach i porażkach rozmawia Matylda Porębska.

W "Jak Oni śpiewają" zajęłaś drugie miejsce. Wygrałaś czy przegrałaś?
Agnieszka Włodarczyk: Dla siebie samej, znajomych, przyjaciół i rodziny oczywiście, że wygrałam. Zajęłam drugie miejsce, moim zdaniem to naprawdę dużo. To była wspaniała szkoła życia. Cieszę się, że dane było mi wziąć udział w tym programie, to mnie bardzo rozwinęło.

Reklama

Nagrywasz drugą płytę?
Tak i w zasadzie powinna być już ukończona, ale z racji udziału w programie wszystkie plany musiały troszkę zaczekać.
Wracasz już do pracy?
Nie, nie, teraz mam zamiar wykorzystać zasłużony odpoczynek. Wyjeżdżam. Czas świąteczny i noworoczny spędzę daleko stąd. Będzie ciepła woda i jeszcze cieplejszy piasek. Potrzebuję się wyciszyć, a ponadto jestem zwolenniczką zachowywania równowagi. Był czas ciężkiej pracy, teraz jest czas regenerowania sił.

A po odpoczynku wracasz do muzyki czy aktorstwa?
Do jednego i drugiego. Gdyby nie praca w serialu "Plebania", która jest dla mnie bardzo ważna, nie wracałabym tak szybko. Uwielbiam ciepło, a słońce ładuje mi akumulatory, bez niego nie potrafię żyć. Ale obowiązki wzywają!

Z czasem będziesz chciała dokonać wyboru między śpiewaniem a graniem?
Ależ skąd! Nie zamierzam z niczego rezygnować? Jedno nie wyklucza, ani też nie przeszkadza drugiemu. Chce łączyć te zajęcia i na każdym polu dawać z siebie absolutnie wszystko.

Nie będziesz tęsknić za choinką, zupą grzybową?
Pewnie będę, ale muszę coś wybrać. Święta to cudowny czas, ale nie można mieć wszystkiego. W tym roku spędzę je przy choince z palmy. A Nowy Rok powitam w kostiumie kąpielowym.

Powiedziałaś kiedyś: Życie nie jest takie słodkie, jak się nam wydaje, a ludzie wcale nie tacy wspaniali. Co miałaś na myśli?
Fakt, że niestety zawiodłam się na kilku osobach, które niegdyś wydawały mi się bardzo bliskie. Już wiem, że nie można ufać bo można zostać skrzywdzoną. Nauczyłam się ostrożności.

Oglądasz siebie na szklanym ekranie?
Nie oglądam telewizji, nie mam na to czasu, a ponadto zawsze doszukuje się błędów i potwornie stresuję. Nie chcę tego robić.

Doceniasz już swój filmowy debiut w "Sarze"?
To przyszło z wiekiem. Kiedy byłam młodsza wstydziłam się tego, nie chciałam o tym mówić. Teraz już wiem, że zagranie u boku Bogusława Lindy i Cezarego Pazury to jest coś. Dorosłam do tego, by być dumną ze swojego debiutu.

Matylda Porębska

Dowiedz się więcej na temat: Włodarczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje