Nie wiem czy był to sposób na uwodzenie... ale mojej żonie się to udało świetnie

Wieczór listopadowy, zapada zmrok, śnieżek delikatnie prószy z nieba, ja samotny, mający dość codzienności, dość wręcz życia, poszedłem sobie do pubu aby kolejny raz raczyć się trunkiem uznanym za napój "BOGÓW".

Siedzę samotnie przy stoliku, obserwuję wszystkich i wszystko i po prostu już nie mam sił na nich patrzeć .... ale nagle widzę ..dziewczynę .. uśmiechniętą, rozpromienioną, siedzącą przy stoliku i popijającą ... o dziwo ... colę. Była inna. Promieniało od niej światło, kulista łuna unosząca się nad nią sprawiła, że poczułem się lepiej. Siedziałem, patrzyłem ... i .... ona to zauważyła. Spotykaliśmy się wzrokiem raz na jakiś czas, potem coraz częściej. Zacząłem się uśmiechać .. ona też się uśmiechało ... było po prostu milo. Nagle ona wstała i ... wyszła. Przy wejściu ... zerknęła na mnie swoim wzrokiem. Co zrobiłem ja? Wybiegłem za nią. Przeprosiłem i .... zapytałem się czy mogę odprowadzić ją do domu. Zgodziła się .. tak .. to był początek naszej przyjaźni, a potem miłości aż do dziś. Teraz jest moją żoną, mamy dzieci .. i jest ... superasto :) Sposób na uwodzenie? Uwieść można w każdej chwili .. ale ona uwiodła mnie na całe życie. Zapytacie o receptę na uwodzenie? Ona chyba istnieje .. to jest chyba: uśmiech, szczerość i zadowolenie z każdej sekundy przeżytego dnia.

Reklama

Pozdrawiam

MarekG.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje