Niech żyje bal!

Szaleństwa karnawału już za nami warto jednak spojrzeć wstecz - nie tylko na minione tygodnie pełne tańców i zabawy, ale nieco dalej, na historię mody.

(...) Tak, jak do niedawna jednolitość barwy ubrania, tak teraz jednolitość błyskotliwych dodatków stanowi o doskonałości. Klamry u pasków i pantofelków, guziki, broszki, bransolety, pendentify, kolczyki i coraz mniejsze breloki solidaryzują się z kolorytem tualety i harmonijnie ze sobą - takie rady mogła przeczytać w numerze Kobiety w świecie i w domu ze stycznia 1928 r. przygotowująca się do karnawałowych imprez dama.

Reklama

Lata dwudzieste, lata trzydzieste

Lata 20. i 30. minionego stulecia obfitowały bowiem w różnego rodzaju bale: zarówno wielkie, reprezentacyjne, dla międzywojennych elit, jak i mniejsze, dla określonych grup zawodowych i towarzyskich. Panie i panowie do wyboru mieli m.in.: bal Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego, Bal Ziemiański, bal krakowskiej Reduty Prasy czy mniej zobowiązujące bale w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, Młodej Architektury - słynące z kostiumowych szaleństw. Nie brakowało balów charytatywnych, z których dochód przeznaczano na cele dobroczynne, jak i takich, na których kojarzono przyszłe małżeństwa - jednym słowem każdy powód był dobry, aby dobrze się bawić w karnawale.

Co należało na siebie założyć na takie okazje aby spełniać zalecenia ówczesnej mody? Na to pytanie odpowiedź znajdziemy w Muzeum w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie na wystawie Karnawał, karnawał? prezentowane są stroje i akcesoria balowe oraz wieczorowe z pierwszej połowy XX w. Niemal 130 zgromadzonych tam eksponatów pochodzi ze zbiorów Działu Odzieży Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, który wypożycza je na okolicznościowe wystawy, dotąd zorganizowane w muzeach w Piotrkowie Trybunalskim, Radomsku, Ostrowcu Świętokrzyskim i w Galerii pod Atlantami w Wałbrzychu.

Tomaszowska ekspozycja ma kontekst nie tylko historyczny - pozwala prześledzić, jak w pierwszych pięciu dekadach XX w. zmieniało się postrzeganie kobiecej sylwetki, jak szyto i zdobiono stroje dla pań i panów, jakie towarzyszyły im akcesoria, co polecały ówczesne czasopisma poświęcone modzie, takie jak Świat kobiecy czy Chic Parisien. Wspaniale oddaje też klimat tamtych czasów, zwłaszcza lat 20. i 30.

Nieśmiertelna czerń

Co zatem było wtedy stosowne i pożądane? Z kolorów - bezdyskusyjnie czerń i biel, często łączone z elementami w intensywnej czerwieni, delikatnym, pastelowym różem, srebrem i złotem. Wystawę rozpoczyna czarna pelerynka do sukni balowej z przełomu XIX i XX w.: na wąskiej stójce przy szyi, haftowana w misterny wzór z drobnych koralików, dołem zakończona grubymi frędzlami. To dodatki i wykończenie kreacji decydowały bowiem o prawdziwej elegancji: dyskretnej i stonowanej, choć nie pozbawionej szczypty szaleństwa. Doskonałą oprawą dla prostego kroju sukni były wyrafinowane akcesoria, takie jak torebka-woreczek wieczorowy, malowane lub haftowane wachlarze, miniaturowe "kolczugowe" torebki na łańcuszkach czy mitenki - rodzaj rękawiczek sięgających do łokcia, bez palców, dzianinowych lub koronkowych, oczywiście w kolorze czarnym lub białym.

Dowiedz się więcej na temat: akcesoria | sukienka na wesele | karnawał

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje