Reklama

  •  

    Niech żyje bal, czyli barwne życie Agnieszki

"Moje życie to jest powieść z przygodami, ale nie wiem, czy zawsze w najlepszym guście" - wspominała Agnieszka Osiecka. W tym roku mija 13. rocznica śmierci poetki.

Zdjęcie

Agnieszka Osiecka, autorka wielkiego przeboju " Niech żyje bal" /fot. Jacek Barcz /East News
Agnieszka Osiecka, autorka wielkiego przeboju " Niech żyje bal" /fot. Jacek Barcz
/East News
Agnieszka Osiecka urodziła się 9 października 1936 r. w Warszawie, mieście, któremu, mimo ciągłych podróży, postała wierna. Ojciec Agnieszki, Wiktor, był znanym warszawskim pianistą, kierownikiem teatru Syrena i wielkim autorytetem jedynej córki.

Matka z kolei była osobą, która przez swój trudny charakter stale niecierpliwiła Agnieszkę, żądając od niej nieustannej uwagi. "Miała dziwną obsesję - pisała o swoim związku z matka poetka - chciała mnie za wszelką cenę zatrzymać w domu. W jej domu. Jakby potrzebowała niańki, opiekunki, nie swobodnej partnerki."

Młoda macocha

Sytuacja pogorszyła się, kiedy Wiktor Osiecki postanowił odejść od rodziny i ożenić się z młodziutką śpiewaczką operetkową, o czym dwudziestokilkuletnia Agnieszka dowiedziała się, podsłuchując rozmowę telefoniczną ojca i kochanki. Maria, matka Agnieszki, załamała się z powodu rozwodu, tym bardziej, że nie było to jej pierwsze rozstanie z ukochaną osobą. Dziadkowie Osieckiej również się rozwiedli, a jej matkę wychowywali krewni.

Reklama

Satyryczna miłość

Agnieszka już od dzieciństwa przejawiała talent literacki. Od 10. roku życia prowadziła pamiętniki, których się później wstydziła.

"Pisałam w jakiś taki sposób, jakbym chciała poprawić samopoczucie, jakbym chciała coś ukryć, może chaos, może popłoch" - wspominała. Wybór studiów dziennikarskich na Uniwersytecie Warszawskim wydawał się naturalny, jednak Agnieszka nie była z nich zadowolona.

Pisywała eseje i reportaże, najbardziej zaangażowała się jednak w pisanie utworów lirycznych dla założonego w 1954 r. Studenckiego Teatru Satyryków. Na jednym ze spotkań poznała Marka Hłaskę, w którym niemal natychmiast, ze wzajemnością, się zakochała. Hłasko, który w wieku 16 lat zakończył edukację, nie był wymarzonym partnerem dla wykształconej Agnieszki, tak przynajmniej sądził jej ojciec.

Mimo to "piękni dwudziestoletni" nawiązali płomienny romans. W 1956 r. Agnieszka rozpoczęła studia Wyższej Szkole Teatralnej i Filmowej w Łodzi, niedługo potem Hłasko wyjechał do USA, gdzie przyznano mu azyl polityczny. Związek na odległość nie przetrwał, mimo tradycyjnych zaręczyn "z udziałem obu mamuś i ojczyma" i długich listów. Agnieszka nie otrzymała paszportu, Marek przestał odpowiadać na listy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Archiwum

Źródło informacji:

INTERIA.PL
Więcej na temat:matka | Warszawa | Agnieszka Osiecka

Zobacz również

  • Oczyszczenie czy poniżenie?

    Rytuał, podczas którego członkowie niższej kasty tarzają się w resztkach jedzenia jakie pozostały z uczty dla członków wyższej kasty, wywołał w Indiach ostry spór. Działacze... więcej

  • Wasze komentarze

  • Oceń tekst

    Ocen: 61

Reklama

Wasze komentarze (79)

  • 26.06.2010 (21:56)
    ~Alfa
    "Że na koniec się dowiem : ot tak się toczy świat..."
  • 09.03.2010 (11:34)
    ~EMMA
    Z pewnością , nie żyje się dla LUDZI!. Los czasem pisze własny scenariusz. I to z pokorą należy o tym pamiętać - zanim będziemy OCENIAĆ INNYCH .
  • ~Link sponsorowany
  • 09.03.2010 (11:27)
    ~ANA
    MIAŁA SWÓJ STYL !!!- tego AGNIESZCE NIE ZABIERZECIE!! - i miała COŚ do powiedzenia. Kto nie rozumie- jego problem...:)
  • 08.03.2010 (19:02)
    ~Katarzyna Honorata K.
    jestem podobnego zdania,żadna z niej ikona.
    po prostu dobra autorka tekstów,tak
    jak mój ojciec był dobrym prawnikiem
  • 08.03.2010 (17:01)
    ~Tymoteusz K.
    proletariuszka,ikona PRL-owskiej kultury
    masowej,żona dziennikarza i lewackiego
    prominenta.Oboje paszporty w szufladach,
    kiedy innym odmawiano przez całe życie.
    Na pewno nie moja bohaterka.
    Nie z mojej bajki,choć wkuwano i dalej
    wkuwa się do naszych głów,że to prawie
    Bogini i królowa fenomenów.