Oczyszczenie czy poniżenie?

Rytuał, podczas którego członkowie niższej kasty tarzają się w resztkach jedzenia jakie pozostały z uczty dla członków wyższej kasty, wywołał w Indiach ostry spór. Działacze społeczni chcą zakazu tej praktyki.

Ceremonia "made snana", która zakończyła się w środę w świątyni Subrahmanya na południu stanu Karnataka, to niezwykły widok - setki ludzi tarzają się w resztkach jedzenia, które było podawane Braminom na wielkich liściach.

Reklama

Ludzie z plemienia Malekudiya wierzą, że rytuał ma moc oczyszczającą oraz pomaga wyleczyć różnego rodzaju choroby skórne.

K.S. Shivaramu działacz społeczny, który domaga się zakazania tego rytuału jako "nieludzkiego" i "nienaukowego", został pobity przed świątynią.

- Zwyczaj podawania posiłków wewnątrz świątyni tylko dla określonej kasty powinien zostać powstrzymany - powiedział działacz i dodał , że tarzanie się w jedzeniu jedynie umacnia przesądy.

Ale Guraraj Bhat, członek plemienia Malekudiya, który spełnia rytuał od 8 lat, widzi całą sprawę z innej perspektywy i twierdzi, że w wyniku obrzędu dzieją się z nim dobre rzeczy.

Władze stanowe próbowały zakazać praktyki, która liczy sobie około 500 lat, ale ustąpiły pod naciskiem ze strony ludności.

Jeden z przedstawicieli władz powiedział w wywiadzie dla "Mail Today", że rytuał jest równoznaczny z dyskryminacją, ale dodał też, że tysiące wiernych chcą brać w nim udział i władze nie są w stanie przeciwstawić się ich wierzeniom.

Miejscowe plemiona znajdują się na samym dole systemu kastowego podobnie jak "niedotykalni" - Dalitowie.

Dyskryminacja ze względy na kastę jest w Indiach nielegalna, ale w praktyce ludność wywodząca się z niższych kast i grup plemiennych często żyje na marginesie społeczeństwa, szczególnie poza najważniejszymi miastami.

na podst. AFP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje