Podziel się życiem

Agata Mróz przegrała walkę z białaczką, ale zwiększyła szanse na życie innych chorych. Dzięki niej do świadomości wielu z nas dotarły obce dotąd hasła: białaczka, szpik, przeszczep. Niektórzy wzruszeni losem Agaty zdecydowali się zostać dawcami szpiku.

Białaczka. Co roku ponad pięć tysięcy osób słyszy to budzące grozę słowo. Bez względu na to, czy diagnoza pada w zaciszu gabinetu, czy na szpitalnym korytarzu, zawsze jest jak uderzenie o ziemię.

Reklama

- Wydał pan na mnie wyrok! - wykrzyczał Tomek Chruśliński lekarzowi, który powiedział mu o chorobie. Miał dopiero 25 lat, kochającą żonę, fajną pracę, przyjaciół. - Co ja takiego zrobiłem, że padło właśnie na mnie? - bił się z myślami.

Magda Bargieł robiła rutynowe badania. Lekarkę zaniepokoił nieco podwyższony poziom leukocytów w jej krwi. "To pewno skutek jakiejś infekcji", stwierdziła i kazała powtórzyć morfologię za trzy miesiące. Ale Magda powtórzyła badania natychmiast, bo choć nic jej nie dolegało, czuła podskórnie, że to coś poważnego. Wyniki pogarszały się z tygodnia na tydzień. Badanie szpiku potwierdziło podejrzenie białaczki. O diagnozie dowiedziała się przez telefon. Ogarnęły ją paraliżujący strach i bezradność.

Konrad Maksymowicz zachorował zaraz po maturze. Wakacje, początek studiów, nagle kompletna niemoc. Choroba postępowała szybko, chemioterapia nie działała.

W warszawskim szpitalu lekarze byli bezradni. Ale trafił do Wrocławia, znalazł dawcę, miał przeszczep. Magda i Tomek też mieli. Żyją dzięki temu, że inni zdrowi ludzie zgodzili się oddać część swojego szpiku, by ratować ich życie. Zupełnie bezinteresownie. Magda i Tomek znaleźli dawców w Polsce, z Konradem podzielił się życiem młody Niemiec.

Hasło: przeszczep

Nie każdy chory na białaczkę musi mieć przeszczep. - W większości przypadków najpierw stosuje się chemioterapię - tłumaczy prof. Krzysztof Kałwak z Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej AM we Wrocławiu. - W przewlekłej białaczce szpikowej najpierw podajemy lek (Glivec), który zmniejsza ilość komórek nowotworowych we krwi. Dopiero gdy leczenie nie przynosi efektów lub choroba wraca, rozważamy transplantację szpiku. Ale są takie odmiany nowotworów krwi i wrodzonych niedoborów odporności, w których wskazanie do pilnego przeszczepu pojawia się już w momencie rozpoznania - tłumaczy prof. Kałwak.

Żeby jednak mogło do niego dojść, trzeba znaleźć dawcę. Nie może to być przypadkowa osoba. Aby przeszczepiony szpik podjął pracę w organizmie chorego, dawca i biorca muszą być podobni genetycznie. W przeciwnym razie organizm biorcy rozpozna w przeszczepionym szpiku obce białko i będzie dążył do jego zniszczenia.

To może oznaczać śmierć chorego. O podobieństwie decydują białka HLA (Human Leukocyte Antigen) obecne na powierzchni leukocytów i większości innych komórek.

- Ich układ jest indywidualny tak jak linie papilarne. Prawie niepowtarzalny - mówi Monika Sankowska, analityk kliniczny, zajmująca się poszukiwaniem i doborem dawców oraz wolontariuszka Fundacji Przeciwko Leukemii. Na szczęście - prawie. - Poszukiwania zaczynamy od przebadania rodziny - opowiada Monika Sankowska.

- Szanse na znalezienie dawcy wśród rodzeństwa wynoszą 20 proc. Jeśli nie ma takiego wśród krewnych, pozostaje szukać wśród obcych. Prawdopodobieństwo trafienia na niespokrewnionego człowieka z identycznym układem zgodności tkankowej wynosi 1:25 tys. Mało? Jeśli szukać na chybił trafił, szanse wydają się beznadziejnie małe. Jednak dzięki istnieniu światowych rejestrów dawców szpiku znalezienie igły w stogu siana staje się możliwe. Na całym świecie zarejestrowanych jest 12 mln potencjalnych dawców. Ich dane są dostępne w sieci dzięki BMWD (Bone Marrow Donors Worldwide), organizacji czuwającej nad prawidłowym kojarzeniem dawców i biorców. Wstępne przeszukanie światowych rejestrów trwa kilka minut. Dla większości chorych znajdujemy przynajmniej jednego potencjalnie zgodnego dawcę - mówi Monika Sankowska.

- Zdarza się, że dla pacjentów z rzadkim układem HLA nie ma całkowicie zgodnego genetycznie dawcy. Wtedy można przeszczepić szpik z niewielką różnicą genetyczną pomiędzy biorcą a dawcą - dodaje prof. Kałwak. - W takim przypadku ryzyko niepowodzenia wzrasta, ale szanse na uratowanie życia są ciągle duże. Niestety, zdarza się, że w rejestrze nie ma odpowiedniego dawcy. Wtedy pozostaje czekać. Nie każdy jednak może. - W naszej klinice co roku umiera kilkoro dzieci, które nie doczekały transplantacji szpiku z powodu braku dawcy - mówi prof. Kałwak. Każdy ochotnik to nowa nadzieja.

Dowiedz się więcej na temat: chory | Niemiec | białaczka | mróz | lekarze | komórki | telefon | dawca | magda | podziel | dawcy | przeszczep | szpik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje