Powiedz mu to

Chciałabyś, żeby twój partner przynajmniej raz zajął się przygotowaniem obiadu. By pomógł w takiej organizacji czasu, żebyś miała chwilę dla siebie. Nie wygląda na to, że oczekujesz zbyt wiele.

To dlaczego tak wiele nas kosztuje, by go o to poprosić? Może bycie jednocześnie asertywną i dyplomatyczną jest do osiągnięcia?

Reklama

Dlaczego nie mówimy tego, co chcemy

Niektórzy ludzie (a zwłaszcza kobiety) boją się wyrażać swoje pragnienia w obawie, że zostaną uznani za egoistycznych, wymagających osobników. Ale nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka. Wiele zależy od tego, jakie są intencje wypowiadanej prośby. Czy to jasna, prosta informacja na temat pragnienia, czy ukryta jest w nim groźba, szantaż (czyli w konsekwencji chęć sprawowania kontroli).

Ale nawet jeśli wyrażamy nie podszyte niczym pragnienia, to i tak niekiedy nasza prośba może zostać odczytana jako chęć kontrolowania drugiego i panowania nad nim. Na to z kolei nie mamy wpływu, wynika bowiem z osobistych przeszłych doświadczeń partnera.

Nie powinnam nawet musieć o to prosić

Wiele osób nie informuje partnera wprost o swych pragnieniach, bo wychodzi z dość uproszczonego założenia: "Skoro mnie kocha, powinien wiedzieć, czego chcę, czego potrzebuję, co lubię" lub "Gdyby naprawdę chciał mi zrobić przyjemność, zrobiłby to bez proszenia".

Otóż, nic bardziej błędnego! To czyste tchórzostwo, brak odwagi przed podjęciem wyzwania szczerej świadomej komunikacji z partnerem. Oczywiście, że nie narażamy się niniejszym na usłyszenie odmowy, lecz też pozbawiamy się możliwości poznania opinii partnera na dany temat i rozwinięcia dyskusji.

Rodzaje pragnień

Pragnienia są różne - od próśb o częstszy kontakt, poświęcenie uwagi, udzielenie pomocy czy bycie wysłuchanym. Niektóre mogą nie zostać zaspokojone od razu, za pierwszą prośbą, stąd konieczna jest tolerancja dla reakcji partnera, który zechce np. odpowiedzieć: "To niezbyt właściwy moment na podejmowanie tego tematu. Potrzebuję więcej czasu, by ci odpowiedzieć".

Coś za coś

W odpowiedzi na prośbę pod twoim adresem możesz ze swej strony poprosić o przysługę. Oczywiście jeśli prośby dotyczą w miarę porównywalnych spraw. Na przykład po niedawnej kłótni partner nie daje ci spokoju i chce przedyskutować ponownie zaszłość. Zgadzasz się na roztrząsanie sprawy raz jeszcze - po warunkiem, że nie zajmie to więcej niż 20 minut. To dość rozsądna propozycja.

Niektórzy unikają takich targów i negocjacji uważając, że uwłaczają ich godności. Popełniają błąd, bo zdolność do negocjowania jest cechą dojrzałych związków, w których partnerzy mają spory bagaż doświadczeń, a są wciąż otwarci na dyskusję o ludzkich pragnieniach i widzą przyszłość w świadomym codziennym budowaniu partnerstwa.

Dowiedz się więcej na temat: partner

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje