Randkowy stres

Zaczynając spotykać się z nowym partnerem staramy się wyglądać zawsze świeżo i olśniewająco, zachowywać luźno, lecz z klasą i wyrażać humorystycznie, acz inteligentnie. Tylko nie naturalnie.

Za nic w świecie nie możemy pokazać się w naturalnym stroju, nastroju, humorze. Przecież nagle może się okazać, że wcale nie jesteśmy dla niego takie atrakcyjne.

Reklama

Postępuje tak od wieków każde pokolenie kobiet. Niekiedy w związku z tym dochodzi do dziwacznych sytuacji, np.: 31-letnia Anna przyznaje, że dopiero po upływie pół roku była zdolna zasiąść ze swym chłopakiem do wspólnej kolacji, wcześniej obawiała się pokazania mu prawdziwego oblicza - ile zjada, jak się odżywia itp. Jeśli znajomość nie kończy się tylko i wyłącznie na kolacjach, ale trwa do śniadania, niektóre panie ze strachu przed pokazaniem swych prawdziwych rozmiarów wolą kochać się... w ciemności.

Ale czy warto się zamartwiać kompleksami i ukrywać przed partnerem aspekty własnej osobowości? Przecież mężczyźni, którzy przeżywają podobny stres w związku z autoprezentacją wobec swej wybranki, mogą nie zwracać uwagi na niedociągnięcia kobiecej natury (jeśli takie w ogóle istnieją). Sami czasem nie zwracają uwagi na to, że chrapią w nocy czy wyrastają im włosy z uszu. Jeśli mężczyzna zainteresował się kobietą, to znaczy, że ona mu się podoba, że takiej właśnie pragnie. Pojemność czy gusty jej żołądka nie będą tu miały nic do rzeczy.

Jesteśmy tylko ludźmi

Zamiast oddawać się ukrywaniu swego prawdziwego oblicza, powinnyśmy z większą uwagą przypatrywać się mężczyźnie, obserwować jego zachowanie, reakcje, gdyż tylko to da nam wgląd w jego charakter. Koncentrowanie się na tym, co on o nas myśli, pomnaża tylko niezdrową obsesję perfekcjonizmu. Nie doprowadzi to z pewnością do zbudowania związku na mocnej podstawie.

Mężczyźnie nie zawali się świat, gdy naraz dowie się, że ty też oddajesz się czynnościom fizjologicznym, a wręcz przeciwnie - utrzymywanie go w przekonaniu, że ma do czynienia z chodzącą doskonałością tylko go zdeprymuje i wpędzi w kompleksy.

Drobne dziwactwa są wdzięczne

Uważasz, że twój śmiech jest zbyt głośny, natarczywy i zaraźliwy - słowem mało dystyngowany, na pewno zabrzmi trywialnie i zadecyduje o zakończeniu znajomości. Stąd zaczynasz się kontrolować i wychodzi na to, że nie lubisz się śmiać i jesteś ponurakiem lub też że jesteś chłodną, zdystansowaną do otoczenia osobą. Czy taki efekt zamierzałaś osiągnąć?

Bierz taką, jaka jestem

Niepewność jest rezultatem strachu przed odrzuceniem i opuszczeniem. Zamiast pracować nad zrozumieniem i zmniejszeniem niepokoju, tworzymy i wzmagamy obsesję w nadziei, że jeszcze lepiej będziemy kontrolować sytuację. Oszukujemy się sądząc, że jeśli będziemy śmiać się po cichutku lub nie jeść zbyt dużo, partner zostanie przy nas. Ale jego stałości nie możemy sobie zagwarantować żadnym naszym zachowaniem.

Skoro twój partner nie akceptuje ciebie takiej, jaka jesteś i nie docenia drobnych niedoskonałości czy charakterystycznych cech, tak naprawdę nie jest ciebie wart i może tylko zajmuje miejsce kogoś, kto przyjmie cię z otwartością w całości, bez obsesyjnie skrywanych sekretów.

Dowiedz się więcej na temat: stres

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje