Robert Leszczyński: Ojciec spanikowany

Robert Leszczyński (36 l.), juror "Idola", znany DJ i dziennikarz muzyczny, 17 grudnia został po raz pierwszy ojcem.

Tego zimowego dnia na świat przyszła jego córeczka o mało zimowym imieniu Vesna. Jej mamą jest życiowa partnerka Leszczyńskiego, Alicja. Narodziny córki jednak nie do końca zmieniły życie Roberta.

Reklama

Mama Vesny jest byłą żoną Wiktora Kubiaka, producenta musicalu "Metro" oraz londyńskiego menedżera Edyty Górniak i Anity Lipnickiej. Dziecko tuż po narodzinach ważyło niewiele ponad trzy kilogramy.

Leszczyński opowiedział tygodnikowi "Gala", jak narodziny dziecka zmieniły jego życie.

"Jestem w panice. Już ci tłumaczę, skąd się wzięła. W mojej rodzinie nie było małych dzieci. Brak mi doświadczeń z karmieniem czy przewijaniem. Jedyny kontakt z małymi dziećmi pamiętam z okresu studiów".

"Poznałem wtedy wiedzę teoretyczną. Przyznaję, na początku, gdy dowiedziałem się, że będę ojcem, byłem przerażony. Z jednej strony chciałem mieć dziecko, ale myślałem: Czy ono nie mogłoby mieć od razu siedmiu lat? Będę tatą, czemu nie. Ale co będzie dalej? A jeśli będzie płakało w nocy?" - opowiada Leszczyński.

"Niby wszyscy mówią, że urodzenie dziecka to coś zupełnie normalnego, ale lęk pozostaje. I ten jeden promil niepewności bardzo kłuje. Po urodzeniu sprawdzałem, czy mała ma po pięć paluszków u rączek. Los okazał się bardzo łaskawy, dziewczynka jest zdrowa i bardzo ładna. Potem został już tylko strach, jak będziemy sobie radzili w domu".

Leszczyński znany jest z tego, że dużo podróżuje, nie tylko po Polsce. Stylu życia na pewno nie zmieni, pomimo że opieka nad dzieckiem wymaga poświęcenia czasu.

"Pracując w Gazecie podróżowałem jeszcze więcej. Podczas jednych wakacji chyba z 40 razy przekraczałem granicę. Byłem i w Stanach Zjednoczonych, i na Jamajce, na Kubie. Jeśli dla większości Polaków podróż jest stanem podwyższonego ryzyka, dla mnie jest czymś absolutnie naturalnym".

"Mógłbym teraz zamówić taksówkę, spakować się w ciągu 10 minut i niczego przy tym nie zapomnieć. Siedzenie w domu jest patologią. Nie potrafię inaczej. Żyję już tak od 20 lat. Zawsze mnie gdzieś ciągnęło".

"Ala jest jeszcze większą wariatką niż ja i myśli tylko o tym, żeby wrócić na scenę, grać w filmach, nagrywać płyty, podróżować. Jak była w szóstym miesiącu ciąży, polecieliśmy na Zanzibar. Wcześniej sama pojechała do Chorwacji autem. Wszyscy uznali, że oszaleliśmy. Wychowywanie dzieci przez rodziców to wynalazek ostatnich kilkudziesięciu lat".

Leszczyński nie był obecny przy narodzinach córki.

"Zachowuję zimną krew, kiedy wszyscy ją tracą. Nie boję się widoku krwi. Są dwie szkoły. Jedna mówi, żeby uczestniczyć w porodzie, druga to odradza. Nie czułem potrzeby uczestnictwa".

Robert wyjaśnił, że na wybór imienia spory wpływ miał czeski film "Samotni". Ale nie tylko.

"Film miał bardzo duży wpływ. Bardzo często imiona, które rodzice nadają dzieciom, pokazują źródła ich fascynacji. Ja jestem wielkim fanem Bałkanów. Tam Vesna oznacza wiosnę" - tłumaczy.

Mimo narodzin córki Leszczyński i Alicja nie myślą o ślubie.

"Małżeństwo to bardzo zużyte narzędzie. Jestem wobec niego szalenie krytyczny. Wielu naszych znajomych żyje w udanych związkach bez papierka. Nie wiemy, co będzie. Obserwuję sam siebie. Testuję, pytam".

"Gdyby to było moje trzecie dziecko, byłoby łatwiej, ale jest pierwsze. Najgorzej, jeśli ludzie wiele sobie obiecują, a potem nic z tego nie wychodzi. Po wielkim spektakularnym ślubie, porodzie, jest wielki spektakularny rozwód".

Dowiedz się więcej na temat: Ojców | dziecko | córki | ojciec | robert | Robert Leszczyński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje